Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 202 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie-winne jabłka...

piątek, 28 września 2012 14:48

W ubiegły piątek przemiłe spotkanie z koleżanką Prezes:)Sama-niewiem czy jej ta ksywka przypadnie do gustu...ale skoro jej mąż jest Owcą, to koleżanka Prezes -może być:) Stare dzieje, stare dzieje...ona młoda ja stara...I jakże się cieszę, że moja "podopieczna" , która u mnie kiedyś test do roboty na wolny wakat zdawała...w latach dziewięcdziesiątych...jesssu...to było w mezozoiku!!!...jakże się cieszę, że koleżanka prezesurę dzierży.I bardzo dobrze, że nie dzierży jej w PZPN, bo by była zmuszona zmienić nazwę piłki na "kręcina"...i starać się wywindować nasze piłkarstwo nożne z 56 pozycji daleko za Gabonem...chyba tylko z kopa...w górę... A tak spokojnie, jak to gryzipiórek, czasem z nerwem i przekleństwem : "a niech to jasny **uj strzeli" jak jej baza danych siądzie...będzie sobie winien na ma przerzucać...jak piłkę z nogi na nogę:)...Była rozmowa o dzieciach...bo nasze to prawie bliźnięta, róznica wieku 52 dni i jak przystało na mini-zięcia -on starszy:) I bystry...miał chłop klopot z ortografią, ale pal to sześć, napisał  "zbiurka" zamiast "zbiórka" i musiał poćwiczyć układając zdanie z tym wyrazem dla utrwalenia...i napisał : "Bodzio skoczył z biurka"...Szacun za to, że swą rodzicielkę i mini-teściową doprowadził do szamotania pępka z powodu chichrawy! Będą z niego ludzie - jestem pewna! Swój człowiek:)...W sobotę, w sobotę nie wiedziałam cóż począć z megailością jabłek, które oblazły miliony sztuk muszek owocówek (ależ te cholery się mnożą, jak króliki)...więc postanowiłam sokowinikiem soku pozyskać...sokownik dostałam od Ciotki Pilotki, więc dawaj...cztery kilo jabłek...dwie godziny sokownikowania......pół litra likwidu...zaniepokojony moją nieobecnością Poważny (nie był tak nerwowy nawet jak mi kawał ciała w narkozie wycinali)...zagląda do kuchni i...:

Poważny : "co robisz?"

Ja : "ekstrahuje!"

Pozważny :"(o_o)"

I spróbowawszy soku zawołał : "ekstrahuj, ekstrahuj!"

Berło słysząc ostatnie słowa, zajrzała do kuchni , obrzuciła nas wzrokiem wypalającym dziury w pancernej stali i rzekła : "ale jesteście wulgarni, obrzydliwe"...

Tak więc niewinne jabłka są powodem do grzechu jak świat światem...nic, tylko rzucić się z biurka...;)

I tego się trzymam, jak zwykle!



komentarze (2) | dodaj komentarz

Wszystkie drogi prowadzą donikąd...

sobota, 15 września 2012 9:05

Jakiś jesienny marazm mnie dopadł w sferze zawodowej...a w zasadzie w podejściu do roboty...czego by się nie chcwycić, dopada człowieka wielkie GIE...siadam z wielkim entuzjazmem do klawiatury...biorę do ręki dokumenty...i robi mi się niedobrze...i tu szlag trafia mój entuzjazm...czasem myślę, żeby jednak się przekwalifikować, wrócić do swoich korzeni, wykorzystać wiedzę ze studiów...tych pierwszych, przyjemnych, ulubionych, podrasować znajomość tematu i umiejętności na jakimś dobrym kursie...i zacząć projektować ogrody...i chyba tak będzie trzeba zrobić, bo inaczej dostanę fizia...no dobra, kto mnie zna ten wie , że go mam ale na  razie w stadium nadającym się do leczenia ambulatoryjnego...fiź nadający się do leczenia w zakładzie zamkniętym zbliża się wielkimi krokami...nawet czuję jego zimny oddech na karku...Życie zawodowe zawodowym, życie to prawdziwe, przez wielkie ŻET, też jakby d*pne...biegą słowa....biegną myśli...a ja tkwię jak słup soli...szambo się wyleje zaraz...czemu tutaj ta bielizna wisi od trzech dni...a kto tak naklekrał...schody mógłby zamieść...klienci chodzą...syf jest...szerszenie mamy a ty nic...KSIĄŻKĘ , KSIĄŻKĘ CHCĘ PRZECZYTAĆ KSIĄŻKĘ, KSIĄŻKĘ CHCĘ...zrób tę jarzynową zupę, no zrób...zauważyłaś, że ci coś klekocze na zakrętach...pani kochana...łącznik stabilizatora...kartę bankomat zjadł...1,08...saldo...pocałujcie mnie w zadek...i tak dam sobie radę...DAM RADĘ!!! KU*WA, DAM RADĘ!!!!...nie dam rady...nie...tym razem nie...

Moja Ryba...przywołała mailem wspomnienia sprzed lat...to co nas kręciło najbardziej...serduszko tkliwe...arcyzapach litwora nad tatrzańskimi strumieniami...i ten czas, taki spokojny, normalny, czas wolności...A potem jakby nas trzepnął po głowach KAFAR GIGANT...jakby nam ktoś na plecy włożył wór kamieni, jakby nic nie mówiąc po kryjomu zabrał nam radość a dał troski...i postanowił pragnienie wolności podsycać...trzymając na krótkim łańcuchu...

I tyle...za wiele? Za mało? ...ile możemy znieść tyle dostajemy...jak już nie będziemy mogły więcej...odetchniemy...dane nam będą wielkie przestrzenie...chyba, że źle niosłyśmy ten cholerny wór z kamieniami...

...Jakby baśń trudną rozstrzygać...

 



komentarze (8) | dodaj komentarz

In vino veritas...

wtorek, 04 września 2012 15:20
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu



komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  93 621  

Czas jak rzeka...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 93621
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3375 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: