Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


HA!

niedziela, 25 września 2011 17:07

Dwie ankiety. Grupa badanych liczna :) - sztuk osiem w sumie. W jednej, sztuk dwie - wynik 50/50 - czyli połowa populacji mężczyzn wkłada  brudne skarpetki do kosza z brudami lub pralki a połowa stawia obok kosza lub pralki. A druga ankieta - liczba badanych sztuk 6 - i wynik 100/0 - czyli wszyscy faceci po pracy odpoczywają a ich partnerki już nie. Czyli zasadniczo, żadna rewelacja - słaba płeć czyli meżczyźni bez odpoczynku po pracy by padli jak muchi...Nas po pracy jeszcze niesie hormon walki i ucieczki czyli adrenalina (przeze mnie prywatnie zwana "wqrvem" lub "hormonem psiego obowiązku" w zależności od okoliczności)...Zrobię trzecią ankietę specjalnie "obojnaczą", żeby nie drażnić Validola, który posądził mnie o seksizm...Nie wiem natomiast czy wypowiedział się w ankietach, wszak były anonimowe. A hormon walki i ucieczki, zwany "wqrvem" poniósł mnie w las w sobotę...uciekłam od obowiązków i pojechałam z Małą Piękną na grzyby...Poważnemu adrenalina też uderzyła w mięśnie i do głowy , i w ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu zostawiając mnie w piątek wieczór z mapą kraju w skali taaaakiej, że nie byłam pewna czy namalowane na niej boczne dróżki są gruntowe czy utwardzone...Uratowali mnie rodzice kolegi Małej Pięknej ścigając mnie samochodem z GPSem jeszcze w mieście o szóstej rano, zmuszając do zjechania na pobocze i nakazując przeniesienie się ze wszystkimi klonkrami do ich auta...Samochód w końcu porzuciłam pod bramą jednego z moich klientów i wygodnie z resztą ekipy dotarłam na skraj Puszczy Noteckiej...Wróciłyśmy do domu po trzynastu godzinach z trzema kilogramami podgrzybków, fotografiami zaskrońca i żab, i nogami w tyłkach...Ale było rewelacyjnie:):):):)...I powiem Wam jedno...w lesie jest moje miejsce...na 100%...nawet w takim, gdzie nie ma dostępu do internetu...I wrócę tam o ile pogoda dopisze w następną sobotę...już mnie pięty swędzą!



komentarze (5) | dodaj komentarz

Marznę już trochę...

piątek, 16 września 2011 21:07

Moje stare kości lubią ciepełko. Lata żal, za tydzień już go nie będzie za to moja ukochana przez swoje kolory jesień przyjdzie...i grzyby pojedziemy zbierać, bo po pełni zaczną rosnąć, byle przymrozku nie było...i tak przetrwamy do Gwiazdki:)...pięknie się będzie zasypiało w ciepłych łóżeczkach po gorącej herbatce z cytrynką...i zapewne będę miała koszmarne sny o tym jak goni mnie gigantyczna , wielkości boiska piłkarskiego, zapisana cyframi i literami kartka papieru...dopada mnie...przykrywa...ja się wygrzebać nie mogę...tracę oddech...w końcu robię w tej kartce dziurę, przegryzając się przez środek gigantycznej litery "O"...unoszę się nad tą kartką na wysokość dwóch pięter...a wielkie litery z tej perspektywy zaczynają się układać w słowo...GAZOWNIA...i budzę się zlana potem:( Nie lubię tego:(

Ale co tam - cieszmy się tym co mamy, bo gdzie nie spojrzeć mizeria i katastrofizm. Cieszmy się pięknym jesiennym niebem, niepowtarzalnymi zachodami słońca , świtami, bo latem przecież większość ludzi ich nie ogląda, z powodu, że są za wcześnie:) No i spójrzmy w niebo szczególnie dziś...od 22...aż do świtu...kto lubi ten wie:) Ja w każdym razie się nastawiam ku Jowiszowi;) 

I tego się trzymam, jak zwykle! 



komentarze (6) | dodaj komentarz

Dawno...wczoraj...

niedziela, 11 września 2011 16:04

Dziesięć lat temu wyszłam wczesniej z pracy, żeby kupić sobie jakąś kieckę na wesele kuzynki...w którymś ze sklepów byłam tylko ja i kilka ekspedientek...w pewnym momencie zobaczyłam jak tłoczą się wokół radia ustawionego na jednej z lad...usłyszałam tylko, że Pentagon płonie. Ogarnął mnie jakiś irracjonalny lęk...wyszłam z tego sklepu, wsiadłam do tramwaju i pojechałam do domu...włączyłam telewizor i zobaczyłam jak wali się wieża WTC...Poważny, do którego dzwoniłam, nie wierzył mi...Szok...Tragedia...Mijają lata...Rok w rok wspomina się atak na WTC...3000 ofiar...doliczamy kolejne ofiary...kolejne zamachy...Takie kolorowe, mocne zdjęcia, dziennikarze mają o czym pisać, fotoreporterzy mają co fotografować, politycy mają co atakować...a my o czym pamiętać...Tylko, że te miliardy zaangażowanych środków , żeby zabić tych, którzy zabili Tamtych nie dają efektu...ci przy korycie tylko patrzą jak nabić sobie kabzy, jacyś fanatycy malują kobietom futra sprayem z powodu cierpień zwierzątek hodowlanych, paru histeryków protestuje przeciw GMO , nie wiedząc wcale co to jest DNA...jakiś przybysz z Europy w Indiach dokarmia bezdomne kotki...a miliony w Rogu Afryki w ciągu kilku miesięcy umrą z głodu, sąsiad jak katował swoje dzieci tak katuje, biurokracja jak rosła tak rośnie a my sami sobie...itd, itd...i nic się nie zmienia...kolejna dekada i nic się nie zmienia na lepsze...

I może się zrobiło dziś tu dęto i pompatycznie...ale szlag mnie trafia, że tacy ślepi jesteśmy...że taka ślepa jestem...

A poza tym? Piękny dzień. Nieprawdaż?

 

...wielu ma krzywdę zamiast...

 



komentarze (1) | dodaj komentarz

Jak dziecku spieprzyć zabawę, czyli interwencje Berła...

wtorek, 06 września 2011 16:05

Szarańczę zwiozłam po lekcjach do domu. Prawidłowość jest taka:

3 sztuki szarańczy w wieku lat 7 robi tyle zamieszania ile 7 sztuk szarańczy w wieku lat 3. I odpowiednio 4 sztuki szarańczy w wieku lat 8 robią tyle zamieszania ile 8 sztuk szarańczy w wieku lat 4...i taka tendencja się utrzymuje zapewne (bardziej to nadzieja niż doświadczenie) do pewnego momentu krytycznego...w wieku lat 16 dwie sztuki szarańczy siedzą cichutko jak jeden samotny 32 latek...wiadomo... Ale nie miałam zamiaru matematykować. Póki Berło uczciwie swoim zwyczajem, spało

a ja łypałam okiem na "stadko", póty była zabawa...ja siedziałam cichutko jak jeden ospały 80-latek a szarańczaki sztuk 3 bawiły się jak te siedem trzylatków i było spokojnie...potem dałam im jeść życząc smacznego i raz na długich kilka minut zwracałam uwagę, żeby nie gadali o pierdzeniu i nie bekali, bo się udławią...wstało Berło nadzorować pożeranie obiadu...nie zjadły chociaż były blisko zjedzenia, ponieważ Berło skutecznie odstręczyło ich od czynności przeżuwania zmuszając do odpowiadania na pytania typu : "a buraczki nie smakują...a mięsko za twarde...a może dokładeczka..." , więc dzieciarnia aby się nie udławić poszła w teren...I się zaczęło! Berło rozkazywało ciągle, doglądało i zwracało uwagę aż się nieboraki pobeczały , poprzewracały i na siebie nawzajem poobrażały...potem były pielgrzymki do mnie a to ten się nie chce ze mną bawić a ta chce w coś innego a to zawiąż mi buty a to wytrzyj tyłek a to to a to tamto...potem przyszła jeszcze jedna Babcia i dokończyła dzieła zniszczenia pięknej, beztroskiej zabawy!

I tak straciłam swój spokój 80-latka i już mam fazę wqrwienia jaką wykazuje 18-letni kibol z bejzbolem po przegranym meczu swojej ukochanej drużyny!

Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!



komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  92 500  

Czas jak rzeka...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 92500
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3282 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: