Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 632 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dach cieknie...

środa, 29 września 2010 6:16
Dach cieknie jak ciekł...Pies linieje jak liniał...Dziecko ma kaszelek...jak zwykle...Jedyne co się zmieniło, to to, że nie mam kaca i nie boli mnie woreczek żółciowy ani miejsce po nim:)
A tak poza tym...10 stopni na dworze, ciemna noc i duje...
Moje stare kości już tęsknią za latem!
Więc zamykam oczy i znikam na Wyspach Szczęśliwych...na pięć minut...potem pójdę wypić moją herbatę i do roboty!
I tego się trzymam, jak zwykle!

komentarze (5) | dodaj komentarz

Przy niedzieli...

niedziela, 26 września 2010 17:22

Dzieciństwo

Zabrałeś mi dzieciństwo a ono powraca
z chłopcem który biega po lesie za sójką
co mieszka raz wysoko albo całkiem nisko
po przeszłość trzeba wznieść się by się przed nią schylić

zabrałeś moją młodość a ona się zjawia
mówi jakie nad Polską było niebo czyste
a starczyło na zawsze by spojrzeć raz tylko

zabierz wszystko co boli
by wróciło do mnie

Jan Twardowski



komentarze (2) | dodaj komentarz

Czy wiecie, że...

piątek, 24 września 2010 5:58
O tej porze jest jeszcze ciemno na dworze?
I dopiero za jakieś 5 miesięcy będziemy wstawać do pracy po wschodzie słońca...
Dołujące, tak jakby :(

komentarze (4) | dodaj komentarz

Co za dzień!

wtorek, 21 września 2010 20:16
Pięknie się zaczął . Szczególnie to niebo! Takie wrześniowe niebo to ja lubię:) Mimo, że wciąż kulę się w sobie w oczekiwaniu na cios (chyba jakaś poważna terapia jest mi potrzebna...Poważny robi co może, parzy kawki i herbatki, śniadanka szykuje, sprząta, pierze, gotuje, w wolnych chwilach ceruje...,żebym tylko mogła spokojnie odwalić moją robotę na tyle sprawnie, bym jeszcze zdążyła paść w pościele przed północą...  ale mój stan jest naprawdę poważny, no poważnie no!:) Ale zjadłam na pocieszenie nawet kilka frytek i panierowanego dorsza...sezon na rybę się zaczął na dobre...I jest z nami coraz gorzej. Z nami , w sensie ze mną i kol.G.... Ja nie wiem, czy to kwestia tego, że  pojutrze  jesień astronomiczna się zacznie i szanse na wygrzewanie się w słoneczku będą maleć z dnia na dzień. Nie wiem. W każdym razie razem dzisiaj wychodziłyśmy z biura...razem zeszłyśmy po schodach...razem przeszłyśmy kawał chodnika zmierzając na parking, gdzie nasze auta...szłyśmy ramię w ramię, nawet ciut rozmawiałyśmy...i koleżanka G.zatrzymawszy się wraz ze mną na przejściu dla pieszych NAGLE SIĘ ZDZIWIŁA, ŻE JA IDĘ Z NIĄ....w takim razie nie mam pojęcia z kim ona rozmawiała, gdy rozmawiała ze mną...
...
No i na podsumowanie dnia rozbawiło mnie urzędnicze przejęzyczenie w oficjalnym piśmie...sympatyczne skądinąd :) i wykrakane przez kol.C. żonę Skrytego, która w ten sposób nabija się z mojego szyldu;)...a przekazane mi przez telefon przez pękającego ze śmiechu Hrabiego:) 

komentarze (3) | dodaj komentarz

Pawlakowi zamek wylatał...

niedziela, 19 września 2010 21:51
A Poważnemu ja z samochodu:):):) A jak? A normalnie...Chciałam zamknąć drzwiczki (kto używa takiego określenia w dzisiejszych czasach, drzwiczki miały syrenki:))...i wypadłam...Niemożliwe? A możliwe. Da się wypaść z czterodrzwiowego auta jak się jest tak nikczemnego wzrostu jak ja i się ma jakieś zaburzenia środka ciężkości... Było tak:
Pojechaliśmy rodzinnie do Plebana , wszak niedziela jest. I jak to w niedzielę kazałam sobie wypastować najnowszy nabytek, buty rzecz jasna, no piękne, no...i wysokie:) Przyoblekłam rodzinę porządnie , "jak do kościoła", no bo do kościoła w końcu a gdzieżby indziej, siebie również, do tych butów nawet skusiłam się na spódnicę plisowaną, no szał (przynajmniej dla mnie)...i jak już Poważny zajechał z piskiem opon (o zgrozo , jak on nie szanuje mojego francuzika:(...ale butów niszczyć nie zamierzałam i dałam mu kluczyki)...na jakąś łączkę jeszcze wolną od samochodów...nakazałam natychmiast wedle moich eliganckich butów zawrócić na beton...co uczynił a potem wrócił na łączkę...Minęła godzina...wracamy...już oczywiście zapomniałam o najnowszym nabytku na stopach i jak się połapałam, że brodzę w trawie otworzyłam szybko drzwi i do srodka wskoczyłam zostawiając but wśród ździebeł (źdźbeł?)...więc dawaj wychylam się, żeby go złapać zanim zmiażdży go jakiś wyjeżdżający swoim autem "wierny" i przymnkąć drzwiczki, zeby nie urwał ale drugiego buta brudzić nie zamierzałam, więc jedną nogę zostawiłam w środku...i tak się wychyliłam, że z auta wypadłam na glebę zadzierając kiecę tak, że Poważny mógł sobie obejrzeć "groszki i róże" na bieliźnie i kilka postronnych osób też sobie obejrzało...Mam nadzieję,że jak tak leciałam twarzą ku tej trawie, prezentując swój odwłok , nikt nie był w stanie mnie rozpoznać...
A tak poza tym...już nie mam siły wklepywać hurtowej sprzedaży naświetlaczy do jaj...i idę spać...
Dobranoc Państwu:)

komentarze (4) | dodaj komentarz

Klepanka...(od Lilijki...łańcuszek nie łańcuszek ale niezłe to:)

sobota, 18 września 2010 17:39

Lilijka  mnie namówiła swoim wpisem...co prawda nie lubię się zbyt "obnażać" ale czasem poprawia to nastrój :) :

1) Uwielbiam ...Audioslave ...ale nie tylko to co w linku leci...no i głównie słuchać, żeby nie było...
2) Uwielbiam patrzeć w gwiazdy...
3) Uwielbiam śledzie !!!! I wszelkie inne ryby...no  i Rybę - przede wszystkim i tych co lubią ryby :)
4) Uwielbiam szampana...
5) Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia...czuję się szczęśliwa jak dziecko, nawet jak uronię łezkę...
6) Uwielbiam jeździć samochodem...wiecie...łokieć wietrzę i muzyla na full ;)
7) Uwielbiam kupować buty...wysooookie obcasy, które potem w bagażniku wożę, bo żal zniszczyć na sprzęgle :(
8) Uwielbiam barok...całą tę epokę z muzyką, architekturą...cud :)
9) Uwielbiam perfumy...może czasem aż za bardzo;)
10) Uwielbiam błogostan, który teraz jest tylko wspomnieniem, gdy weszłam na wysoką, bardzo wysoką górę i mogłam spokojnie odpocząć...
11) Uwielbiam leżeć na trawie i patrzeć w chmury...
12) Uwielbiam jesień za jej kolory, zimę za śnieg, gwiazdy i wyjątkowy smak herbaty, wiosnę za lekkość i zapachy, lato za długie dni i wczesne latem poranki...
13) Uwielbiam czekoladę...
14) Uwielbiam wyjeżdżać... 
15) Uwielbiam wracać... 
uff...
 
Uwielbień jest więcej...dziwne ale w miarę pisania lista się rozwija...za mało MB na serwerze...nie zmieszczę :)

...No i zaraz mi się nastrój poprawił...:)
No kochani...kto następny? Kto odważny?...Iko? Hrabio? Albedo? Może Sokół w komentarzu i Validol :) Może wreszcie Moja Ryba?



komentarze (5) | dodaj komentarz

EUREKA!!!!

sobota, 18 września 2010 8:46
Już wiem dlaczego tak nienawidzę poniedziałków!!!! Sprawdziłam w wiecznym kalendarzu i się okazało, że cholera jasna - to był właśnie poniedziałek...urodziłam się w poniedziałek...A Berło opowiada zawsze, że cholernie ciężko jej szło wydanie mnie na świat...i napić się nie mogła wody, bo co chwyciła kubek, to ja ją skurczem traktowałam! I to stąd ta moja schiza na punkcie poniedziałków...
Tym razem moje urodziny a w zasadzie ich rocznica (oesssu!) przypadają we wtorek...NAPIJĘ SIĘ ZA TĘ MOJĄ BIEDNĄ MATKĘ, KTÓRA WTEDY NAPIĆ SIĘ NIE MOGŁA...tej wody się napiję, bo cholera jak na złość żadnej gorzały jeszcze sobie walnąć nie mogę.
...
I tego się trzymam. Jak zwykle.
O!


komentarze (5) | dodaj komentarz

Zaraza na stare panny...

czwartek, 16 września 2010 13:12
Czyli deszcz i słońce. W dodatku lato jak zwykle nagle się zaczęło i tak samo nagle skończyło. A ja? A ja tak koszmarnie źle znoszę samą siebie i perspektywy mojej niedalekiej przyszłości (i wcale nie chodzi o zmianę kodu) ...Może dlatego, że jednak wprawne ręce specjalisty znalazły jeszcze jeden podstępny guz. KURWA! Ja się martwię, lekarz nie martwi się i każe przychodzić raz na kwartał..."Pani M., jak by się rozwinęło coś z tego ,to  w porę złapiemy za mordę"... I na nosie stan przedrakowy, który należy "koagulować elektrycznie". Dobrze Panie doktorze, dobrze. Dam sobie to usunąć. Amen...
Stara się poczułam...stara...
...
Ale halibutyzm uprawiałam wczoraj, potem śledzizm...i halibutyzm mi służy a śledzizm nie...Hrabia uprawia dziś szprotalizm a ja przeszłam na pulpecizm .


komentarze (8) | dodaj komentarz

Hmm...

niedziela, 12 września 2010 17:51

Żywot Człowieka Niepoczciwego, czyli mój żywot, nie dostarcza jak na razie niczego, o czym można byłoby pisać. Dostarcza spraw, o których pisać nie mogę lub nie chcę...
 W sumie tak:
- posadziłam truskawki...cudowne rozmnożenie kupionych w  początkach czerwca ośmiu rachitycznych sadzonek...mam 37 sztuk nowych...
- byłam na grzybach...uzbierałam prawie trzydzieści sztuk w tym jednego prawdziwka (zasadniczo wszystkie wypatrzyła Mała Piękna, ja tylko wycinałam kozikiem, wzrok nie ten...a recepta na okulary ma już ponad rok,cena moich soczewek zburzyłaby nawet najbardziej luźny budżet, więc zwlekam)...Tak lubię chodzić na grzyby...a ostatnio byłam na grzybach w październiku 2003 roku z Małą Piękną w postaci fasolki...łaziłam 6 godzin po lesie a potem musiałam brać leki przeciwskurczowe;)...Więc jaka była w tę sobotę frajda z wolnego dnia i spaceru po lesie...nawet opisać nie potrafię! I za ten wolny dzień Komu Trzeba dziękuję:) O! Bardziej oficjalnie nie mogę, bo dostanę "burę"!
No i poza tym wzięłam się za siebie...za pozostawione przez chirurgów w spokoju, medycznie zaniedbane do cna pozostałe części ciała...Jedna część odfajkowana pozytywnie...strach mnie zżerał...Aaa! Przy okazji! Przy okazji tematu wciąż obecnego w mediach, akcjach różowej wstążeczki itp. Z powodu zbyt późnej diagnozy na raka piersi umiera w Polsce kilka tysięcy kobiet rocznie...niepotrzebne przynajmniej w połowie tej sumy śmierci ...Kiedy miałam 27 lat wymacano mi, że tak powiem, guzek...lęk, panika, nie będę się rozpisywać. Na szczęście wystarczały kontrole u onkologa raz na kwartał...W szpitalu, do którego na te wizyty chadzałam, spóźnienie o miesiąc, to porządny "opierdol" od lekarza prowadzącego. W sumie mi to nie odpowiadało ale cóż, zdrowie ważniejsze. Było ważniejsze przez wiele lat, aż do momentu, gdy z powodu Małej Pięknej, a właściwie z powodu domowników, którzy mieli w dupie to, że muszę przynajmniej raz na ten cholerny kwartał mieć chwilę dla siebie i pójść się zbadać, przeleciało pięć lat bez wizyt...No i dzwonię, żeby się zarejestrować..."niestety, proszę zadzwonić w październiku, bo na ten rok nie ma już wolnych terminów, w październiku będziemy zapisywać na styczeń, luty 2011...". Są sytuacje, gdy zbadane we wrześniu niektóre panie jeszcze miałaby szanse na życie...w lutym 2011 lekarze mogą powiedzieć : "za późno się pani zgłosiła"... Słowo więc do tych, którzy organizują akcje Różowych Wstążeczek , żeby zaczeli tłuc w łby odpowiedzialnych za opiekę medyczną w tym kraju. Żeby zaczęli tłuc w zakute łby posłów, senatorów, premierów i prezydentów, wyżartych na naszych podatkach! Bo same nawoływania, żeby uświadomić kobiety, aby zgłaszały się do badań to zdecydowania za mało.My wiemy co mamy robić...Coż, skoro jesteśmy jak psy na zbyt krótkim łańcuchu, którym brakuje kilku centymetrów do garnka z wodą... Oto Polska właśnie... Prywatnie wizyta w kilka dni. Nie wszyscy mają jednak to szczęście i możliwości. Pierwszą część wizyty mam za sobą. Mogłam odetchnąć. Druga część wizyty przede mną. Pójdę spokojniejsza o pusty obraz usg (jak zwykle, bo w usg, ten podstępny gałgan się nie bada) ale nigdy nie wiadomo co wykryją wprawne dłonie specjalisty...I muszę mu powiedzieć, że ostatnio 5 lat temu...Nie opieprzy ale jak coś znajdzie, to sama do siebie mogę mieć pretensje...
A jutro znów poniedziałek...Wyrzucam poza świadomość ten fakt na kilka godzin do jutrzejszego poranka!



komentarze (7) | dodaj komentarz

BUHAHA!!!!

poniedziałek, 06 września 2010 23:10
Z gruszki opadły liście!!!! Głównie z powodu grzybicy. Jednak chłodek dopomógł! I Pies Który Nie Szczeka gubi sierść...plackami, trzeba smarować a weterynarz się upiera, że wymazu nie trzeba...a ja się wkurzam i jak znów po kuracji mu coś wyjdzie na tej skórze, to mu wymaz sama zrobię...cholera jasna jeszcze pamiętam jak to się robi!!!! Zaniosę wynik , podsunę pod łeb i każę sobie zwrócić koszty leczenia. Co za człowiek!
Jedyny, który się spisał na medal to gość od trucia szerszeni...stała klientka zasłużyła na dwie dychy rabatu:):):)...gdybym mogła pić, natychmiast zaopatrzyłabym barek w butelkę wina:)...Kilka godzin później otworzyłam korespondencję i wydobyłam z koperty rachunek na kwotę...szkoda gadać...Przeliczyłam się o parę stów...Trzeba odrobić...Nie ma wyjścia. Ulotki się zrobiły - tysiąc sztuk...Markentig pójdzie w ruch...obyśmy się tylko nie nachodzili...tylko:(
I podsumowując...moje pozytywne nastawienie do świata dzisiaj trafił szlag...I nie tylko...ale : "nie mogę Wam powiedzieć", że posłużę się zdaniem-wytrychem kolegi Stschecha, który wziął, wrócił z Krainy Knedla i zapadł się w jakiejś dziurze...
ŚWIAT MNIE ROZCZAROWUJE...Wolę mój kokon. Otorbię się już na dobre...Nie ma bata! Tak zrobię.
Idę spać.
Nie mam zamiaru jutro nigdzie wstać.
O!
I wcale się tego nie trzymam, niestety.

komentarze (3) | dodaj komentarz

Tydzień...

niedziela, 05 września 2010 19:24

Czas wskoczyć w tryby...albo w dyby...raczej w dyby. Rano w domu 17 stopni, noce nie są wcale duszne, słońce budzi się zdecydowanie później ode mnie...a cholerne szerszenie robią sobie gniazdo pod okapem-czas wywalić trzy stówy na trucie paskudztwa...Mała Piękna zacznie jutro pierwszy poniedziałek w szkole:) Zero "A"...też tak miałam i nie tylko ja, jak się kilka dni temu okazało;)...ona się cieszy a ja się lękam...
Podsumowując : wracam gotowa do walki na pół gwizdka...
No i nostalgicznie mi jest przez to, że wrzesień jest chłodniejszy niż powinien być...i słucham starych, winylowych płyt

... cóż począć, gdy człowiekowi ciało się starzeje a dusza miękka...jakby wciąż miała te dwadzieścia lat i pakowała niedoschnięte ciuchy na ostatni w sezonie wypad w Tatry...;-(...dlaczego???? Eh,...



komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  92 542  

Czas jak rzeka...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 92542
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3284 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: