Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 121 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


31.08...

wtorek, 31 sierpnia 2010 9:11

Zawiesiłam flagę.
Przypominam sobie chleb ze smalcem i ogórkiem kwaszonym...nie mówili w domu o niczym innym jak o strajku.
I długopis "Wałęsy" kupiony w Mrzeżynie...suwenir z wakacji rok później...
Więcej zrozumiałam nad grobem ojca.
Jeszcze więcej w 1989...
Dziś nie rozumiem nic...



komentarze (2) | dodaj komentarz

Przypominam sobie...

wtorek, 24 sierpnia 2010 20:15

Podziurawiono mnie prawie dwa tygodnie temu...czas leci...a ja "zrzucam szwy" i odkrywam to, o czym już zdążyłam przez lata pracy w wariackim tempie zapomnieć...ŚWIĘTY SPOKÓJ...Ktoś , kto regularnie "odbija kartę" w pracy i nie musi tyrać w nadgodzinach ani na dodatkowych etatach nie pojmie problemu.Oby nigdy nie musiał pojąć:) Czeka mnie powrót w ten wir...ale na innych zasadach, na moich zasadach (!!!!)...i absolutnie nie wcześniej niż wygoją się wszystkie rany i siedzenie na krześle dłużej niż dwie godziny bez przerwy nie będzie powodowało kłucia w boku. Rzekłam DOŚĆ- zdrowie ważniejsze- reszta mnie nie obchodzi. No bo kogóż prócz mnie, mojej matki, męża, dziecka i kilkorga przyjaciół może na dłuższą metę obchodzić moje zdrowie ? Z pewnością najbardziej w nosie problem mojego zdrowia ma  KORPORACJA...Tak więc, dziś w ramach spaceru pojechałam do Rogalina...Połaziłyśmy z Małą Piękną po muzeum, po parku,  po galerii...Berło piło kawkę i paliło fajeczki...wróciły na chwilę czasy, gdy beztrosko jeździliśmy tam z Poważnym...Pod Dębami, gdzie mieliśmy nasz "weselny" obiadek , dziś zjadłam dietetyczny bukiet z jarzyn, Berło pożarło jej ukochaną czerninę i camembert z żurawiną a Mała Piękna kotleta schabowego wielkości dwóch męskich dłoni z frytkami plus deser lodowy...bałam się czy nie pęknie...W drodze powrotnej oczywiście Berło musiało tego grzyba w lesie szukać, niestety prócz kilku gołąbków wymiotnych, olszówek, jednego muchomora, niczego nie znalazła co można by było ususzyć...I tak minął dzień...
...I co?...
Sierpień...lato dojrzało...we wrześniu lato umiera...i na otarcie łez po pomidorach, papryce i pachnących owocach dostaniemy feerię najcudniejszych na świecie barw...jesień...

...i tego się trzymajmy;) 



komentarze (8) | dodaj komentarz

Królowa Chaosu...

sobota, 21 sierpnia 2010 21:04
Wyciągnięto mnie dziś wieczorem na przejażdżkę samochodem po okolicy...g.19.10...ja oczywiście w roli kierowcy...Berło żądało a wyrodna córka, czyli ja się zgodziłam...Po drodze po lody dla Małej Pięknej, po fajeczki (dla Berła, bo ja nie palę od 11 dni i nie kupuję, nawet Berłu)...Kręcę się posłusznie tym samochodem to tu to tam, zaglądam do sąsiedniej miejscowości, bo Berło koniecznie chce mi pokazać na jaki placyk zabaw dotarła dwa lata temu...wrzeszczy mi do ucha, że jak tu już jesteśmy, to niech "to dziecko tu sobie pozjeżdża ze zjezdżalni"...g.20.00...i pełno "obszczymurków" na tym placyku...Więc wywrzeszczałam jej pomysł z głowy...W drodze przez las chciała szukać grzyba o 20.15...a prawie pod domem o 20.30 zadała pytanie : "a nie skoczymy na cmentarz?"...
Co prawda to u niej normalne, że załatwia wszystko na zasadzie : "pełen spontan i mam gdzieś konsekwencje"... Jak pomysły odwiedzenia kilku ciotek po drodze na grzyby o 6.oo rano w niedzielę, kilka lat temu, bo "akurat mieszkają po drodze", albo sprzątanie  nagrobków na cmentarzu chusteczką higieniczną , bo "skoro już tu jestem"...
Niestety wyrodna córka tego nie rozumie...i z tego powodu ma przerypane jak w ruskim czołgu...bo się drze jeśli wypowiedziany po raz dziesiąty rozsądny argument przeciw genialnemu pomysłowi Berła nie trafia do przekonania...cóż, trzeba wówczas użyć siły...głosu...
Taka jest moja mama. Berło. Królowa Chaosu...

komentarze (3) | dodaj komentarz

Uff...

niedziela, 15 sierpnia 2010 19:33

Poszło!  W środę kamień z serca spadł razem z woreczkiem:) Na pamiątke nie dali. Niehigieniczne. No i dobrze. Jak by tak mieli każdemu dawać co mu usunęli, to mielibyśmy po domach kolekcje zębów, jajników, kawałków jelit...Berło miałoby np. 3/4 własnego żołądka a Poważny kawałek przegrody nosowej. W piątek odesłali  mnie do domu:) I dobrze. Wyglądam co prawda jak dźgnięta trójzębem...ale to nie ważne...jestem w doooooooooooooomuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:):):):)... jest mi fajnie:)...
W piątek Mała Piękna dostała wieczorem 39,9. Z tej radości chyba, że matka żywa wróciła. I tak trwało do wczoraj późnego wieczora. Dziś jak ręką odjął...Już się bawi w ogrodzie...
A ja strasznie tęskniłam do domu...
I naprawdę niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba...niewiele?

:-D



komentarze (7) | dodaj komentarz

Do 3-e(c)h razy sztuka...

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 21:36
Idę jutro.
Do Strusia.
Fefry mam.
...I boli mnie gardło...
To - zobaczenia się z Państwem:)

komentarze (5) | dodaj komentarz

23%

sobota, 07 sierpnia 2010 6:35

]:-|...ceny wzrosną - do dupy jest. A tak poza tym :

1) Wyszorowałam basen (ogrodowy nie szpitalny...chociaż już ślisko w nim było)
2) Lało całą noc
3) Rodzina śpi 
4) Pracuję
5) I w sumie wszystko w normie...pyry z gzikiem...jest dobrze...
Acha...paliwo mi się kończy w baku (mam nadzieję, że w Baku jeszcze wydobywają)
I jakgdyby sytuacja polityczna wraca do normy...O ile nowy banner nikomu nie będzie przeszkadzał...

I jeszcze bardzo ważne...kol.G. wczoraj wyczytała, że Elvis zyje i widziano go na Krakowskim Przedmieściu...nawet zdjęcia mają!
I noce coraz dłuższe...I lato dojrzało...I szkoda, że za chwilkę jesień...buuuu...
 



komentarze (10) | dodaj komentarz

Bigos z histerii w zimnym piwie...

wtorek, 03 sierpnia 2010 17:24

Paru oszołomów dziś w Warszawie...No nie będę się rozwodzić...W każdym razie najbardziej w tej całej hecy ucierpiały druhny i druhowie. Chcieli dobrze. Jak wyszło każdy widzi.  O symbolice krzyża pisać nie będę. Powiem jedno - tych paru wariatów, kobieta z rozmazanym makijażem i ochrypła od wrzasku starsza pani - moim zdaniem  - ten krzyż sprofanowało....a druhny i druhowie z niedowierzaniem na twarzy się temu przygladali...Oddajcie ludzie tej młodzieży ich krzyż!
Ale to nie pierwsza i nie ostatnia chryja w tym kraju. W kraju, w którym w czerwcu 1989 z nowiuśkim dowodem osobistym dane mi było głosować w pierwszych prawie wolnych wyborach...21 lat minęło a ten kraj nie zmienił się nic...zmieniły się barwy rządzących, którzy i tak w tym bagienku wyłowią dla siebie co lepsze kawałki padliny...A my, pozostaliśmy ... z łapami w nocniku zamiast przeflancować się kiedy był czas ku temu w lepsze miejsce...Jak mawiał mój pradziadek : "tam ojczyzna twoja, gdzie chleb"...miał rację...
Mam mętlik w głowie...
Martyrologia, rozdrapywanie ran, stawianie zniczy na każdym rogu, krzyży na żwirowiskach, opluwanie bohaterów za życia, wynoszenie na piedestał tych, którzy właściwie niezbyt sobie na to zasłużyli...Yad Vashem - pełen polskich nazwisk...ale w Polsce piekiełko antysemityzmu...Żadnej zgody. Żadnego porozumienia. Żadnego patriotyzmu nie widzę. Słyszę hałas ale nic nie widzę...Nie rozumiem...
A przyszłość? Kogo to właściwie obchodzi? Kogo obchodzi to co będzie? Przecież może tego nie być, nie dożyjemy albo  inni niech decydują...Ważniejsze bannery reklamowe widoczne z Wawelu! Co za schizofrenia! Tylko patrzeć jak Wały Jagiellońskie nie będa mogły dać koncertu w Krakowie zanim nie  zmienią nazwy na mniej godzącą w spoczywających w kryptach członków dynastii...
Robię swoje. Najlepiej jak potrafię. Płacę te cholerne podatki aż mi żyłka czasem pęka z wysiłku ale płacę. Ale po co? Żeby rzucić je w polskie błotko, które i tak wszystko pożre, wszystko pochłonie i nic się nie zmieni...Po co uczę swoje dziecko od małego, że "swoje śmieci zabieram ze sobą" skoro z wypasionego mercedesa przede mną wylatuje za okno kubek po coli i pety z popieliniczki? Po co zbieram gówna po moim psie skoro sąsiad wyprowadza mi swojego wielkiego jak mamut kaukaza pod moją furtkę?
Po co się męczę? Nie wiem...
Zaprawdę powiadam Wam pewnego dnia obudzimy się w kraju, w którym przejście przez ulicę na "zebrze" skończy się obiciem kijami przez narwanych ekologów a zaraz za nimi czatować będą szaleńcy szykujący rózgi na tych, którzy nie przeszli przez skrzyżowanie na klęczkach...
...



komentarze (6) | dodaj komentarz

I tyle...

poniedziałek, 02 sierpnia 2010 19:46

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  93 667  

Czas jak rzeka...

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 93667
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3379 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: