Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 633 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Bo lato jest...

poniedziałek, 28 czerwca 2010 16:45
I jestem zmęczona.
Odpocznę.
Wrócę...
Teraz muszę pomyśleć...posiedzieć w ogrodzie...
Inaczej nie przetrwam...

komentarze (8) | dodaj komentarz

Życie...

czwartek, 24 czerwca 2010 7:28

Kruche i momentami niedorzeczne. Krzątanina i codzienność wydają się bez sensu...
Zatrzymuję się.
Blooga zaczęłam pisać w roku, który był dla mnie momentem ostrego hamowania...Rozpędziłam się...Na nowo...
I znów zatrzymałam...
A świat się toczy dalej...
Czasami tak bywa? Nic nie zrobisz? Nie próbuję się pocieszać. Muszę to przeżyć. Nie ominąć. Nie zepchnąć na margines. Nie "dojśc do siebie"... Przyjdzie na to czas...
Bo nic się nie konczy. A zmienia. Przenika. Trwa. Ale tylko wówczas, gdy pojmie się, że jest się w tym nurcie...Pojęłam dwa lata temu...
I to daje mi siłę...
Zakupy...delikatesy...samochód...ciuchy...piwko we dwoje...wakacje...krostki na nosie...łuszcząca się skóra...praca ponad siły...puste konto...
Do cholery jasnej! Jakie ma to znaczenie?
...
Zapominamy, że czas płynie w nas a nie obok nas. I nas dotyczy.
...



komentarze (3) | dodaj komentarz

Wszystko znów przestało być ważne...

wtorek, 22 czerwca 2010 10:53
Wczoraj...i w niedzielę...
Bo jest tak jakbym nie chciała, żeby było. Ale się stało. I nikt się nie spodziewał. Pojechała po życie...byli pewni, że jej pomogą...takie proste...I nie zdążyłam pójść do Niej. I myślałam, że wróci zdrowa. Nie wróci. Dzieci zostały. Dobrze, że dorosłe...Chaos...Szok...ostatni telefon do Córki...jest mi wygodnie...papa...dobranoc...Syn rano mamie kupił bułeczki...profesor...wrzask...zastrzyk...kiedy?...Wczoraj...nocą...Dlaczego?...Nie wiem...
...
Nie zadzwonię. Nie zadzwoni...
Śniła mi się dziś. W błękitnej sukience. Jak niebo.
Ja nie wiedziałam wczoraj jeszcze, gdy lekarz mnie odsyłał do domu. Przez głupią krostkę od metalowego paska.
Może chciała już stamtąd, żebym była z nimi, jak Jej już nie będzie...Byłam...
W moim Rodzinnym Domu robi się pusto...
Wiem , że czekała na mnie w piątek...nie dotarłam...pomyślałam :"wrócisz, przyjadę na kawę, pogadamy"...
Ostatni sms..."pozdrawiam"...
Pozdrawiam, Krysiu pozdrawiam...
Tęsknię...

komentarze (5) | dodaj komentarz

No to idę...

poniedziałek, 21 czerwca 2010 4:10
Idę, idę...jak widać spać nie mogę...Ale idę, wyśpię się u Strusia. Jak mi dadzą narkozę, to nawet kompletnie się wyśpię...Co tu dużo mówić...fefry mam...dzisiaj taka odważna już nie jestem. Ale to zwykle tak bywa jak przychodzi "co do czego"...No i przyszło, więc ja idę...
Kamyk - wstawię - jak go nie zniszczą, bo szkoda, bo duży:)
Poza tym...Do widzenia się z Państwem...
I tego się trzymam...Jak zwykle!

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jakże bym chciała...

piątek, 18 czerwca 2010 6:53

1) Wstać rano  i nie mieć pomysłu na obiad...
2) Spokojnie posiedzieć w ogrodzie i nad tym się pobiedzić...
3) Wieczorem obejrzeć M jak Miłość... lub chociaż M jak Mecz...
4) Pozmywać naczynia...i powycierać, i powkładać do szafy...
5) Uszyć firanki na werandę...
6) Poczytać coś, co ma rozdziały, 1000 stron i akapity, które nie zaczynają się od "par.6. pkt.2 ppkt 2.1."...
7) Wyjść z Małą Piękną do kina i na dłuuuuugi spacer...

...
Tak "pokurzodomić" sobie trochę...
...
Jak kobieta. Po prostu.
...



komentarze (11) | dodaj komentarz

Summa summarum...

wtorek, 15 czerwca 2010 17:46

Po...czyli ułamek z tego co było...

poniedziałek, 14 czerwca 2010 10:10

Dziki człowiek na wywczasach to ja. Już wróciłam. Uważam , że 9 dni to stanowczo za mało. Stanowczo. Jestem prawie wypoczęta... Ale było tak... Jechałam sama , z dziecięciem piszczącym przy 70 km/h podziwiając okolice i mijając główne ośrodki miejskie...Miłkowo, Dębe i supermetropolie Wałcz oraz Świdwin jedynie zwalniały mnie momentami do 20 km/h. Remont dróg! I bardzo dobrze! Jak Mała Piękna zasnęła, to mogłam przycisnąć(ale ileż można na tych dróżkach o drugiej kolejności odśnieżania!)... długo nie spała... więc jechałam i jechałam. Z powrotem się przyzwyczaiła i miała w nosie stówę. I jechałam jeszcze dłużej z innych powodów. O tym później. Momentami okolica była tak wyludniona, że miałam wrażenie, że śpię i mi się ta podróż tylko śni, więc nerwy mną szarpały... postój, papierosik, prostowanie stawów i dalej... I tak przejechałam 308 km a Poważny w niedzielę aż 384! Bo się popieprzyło gościowi i dał na Wolin zamiast na Kamień, przejechał Międzyzdroje i wracał ze Świnoujścia do Dziwnowa bardzo okrężną drogą! HAHAHA! A kłócił się ze mną, że się nie można zgubić jadąc trasą przez Gorzów. Ten to potrafi! Może przysnął? Człowiek pełen niespodzianek...ale to przy innej okazji.

Ale pogoda była cudna - w piątek po drodze, w sobotę i w niedzielę... w poniedziałek się popsuło i było różnie. Burze z gradobiciem, sztormowa wichura, 11 stopni w słońcu itp. Ale plecy strzaskałam tak, że nowa skóra mi rośnie. I zaobserwowałam pewną prawidłowość : matki na wakacjach mają opalone jedynie tyły i ewentualnie nosy... ojcowie równiutko i tyły i przody... kurdę , jak ci ojcowie to robią? Taka matka nawet nie zauważy, że przodu nie opala i dzień chyli się ku zachodowi... albo taka nieuważna jest albo ojciec taki sprytny... Mniejsza o to.Najważniesze, że Mała Piękna jest zadowolona, opalona i wykąpana w Bałtyku. Mnie jego lodowatość też nie przeszkadzała.Wystawała tylko głowa. Poważny opalał się w polarze a na stopy po wyjściu z wody (zanurzał tylko tę część stóp, która nigdy nie obrasta włosem!) chuchał dla rozgrzewki! Generalnie zmieniłam klimat i się nieco oderwałam od rzeczywistości. Niestety tylko nieco. Dziś śniło mi się , że jestem z Rybą w Stambule na wakacjach. Ryba tam miała superhiper wypasiony apartament ale o dziwo łazienka była wspólna! I robiłam babki w piasku z kurdyjskimi (tak mi się wydaje, bo takie ładne były) dzieciakami w rozkopanej ulicy przed apartamentem...Ryba nosiła wodę w wiaderku w różowe truskawki!
No i wniosek : na wakacjach trzeba być 3 tygodnie - poza domem. Przerabiałam to na własnej skórze. W pierwszym tygodniu jeszcze człowiek jest dziki, nie oderwany od pługa, w drugim rozluźnia się i zaczyna odpoczywać, w połowie trzeciego tygodnia zaczyna się nudzić i rozmyślać o powrocie do domu i zwykłych zajęć. I wtedy dopiero czas wracać.

 TRZY TYGODNIE - GWARANTEM DOBREGO ODPOCZYNKU LUDU PRACUJĄCEGO MIAST I WSI!

O!

I tego się trzymajmy. Jak zwykle.



komentarze (6) | dodaj komentarz

Łachudra-pogoda...

piątek, 11 czerwca 2010 11:12
Chcesz ochłody?Wal nad Bałtyk! 16 w slońcu za chmurami!Musialam szarpnąć się na polar,bo marzłam!SKANDAL!

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kartka z Dziwnowa...

wtorek, 08 czerwca 2010 20:16
Pozdrowienia z wakacji przesyla Wasza Eh,...i kochane pieniążki przyślijcie mi Rodzice...Tak poza tym:jest te 21 st.C...I zgodnie z tradycją mam febrę na nosie,złazi mi skóra z plecow i wyglądam jak mama Muminka z monstrualnie opuchniętym,lewym policzkiem...skurczyflak ząb...nr 6...stan zapalny...nie ruszą zanim antybiotyk nie wyleczy...czyli: dupa,zero piwa:(...Ale Wy się w mojej intencji napijcie-pliz...Papa!

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ma być 21 st.Celsjusza...

piątek, 04 czerwca 2010 0:46

Tako rzecze IMiGW...jak się pomyli na moją niekorzyść...zażądam wielomilionowego odszkodowania! Mało tego...ma być nawet 26 st.Celsjusza. HA! Bujać to my ale nie nas!
Tak czy inaczej...na korytarzu stoją cztery torby (duże!) z konfekcją letnią:)...a w samochodzie leży już konfekcja zimowa (nie ma co, lepiej być przygotowanym na pomyłkę Instytutu, niż marznąć w gaciach i podkoszulku z powodu własnej naiwności)...I pierdzielę od rzeczy, bo mam reise fieber i nie śpię od czwartku od czwartej rano...poniekąd boli mnie ząb (cham, miał kiedy zaboleć!)...
I Mała Piękna ma kaszel...wziewki dostała, zapas zabrałam, zyrtec dałam i mam jedynie nadzieję , że to tylko na tle nerwowym...bo przez cały czwartek musiałam cierpliwie , mniej lub bardziej cierpliwie, tłumaczyć ile na zegarku jeszcze musi się przesunąć wskazówka, żeby już był piątek i odjazd...aż ochrypłam...
No i Berło :
-weź dziecku spodnie na szelkach te z paskami...
ja : - mama, jakie na szelkach?
Berło :- no te ocieplane...
ja : - jakie ocieplane?!?
Berło :- no te, wiesz, te co na sanki zawsze bierze, te śniegowce...
ja : - narciarskie? Mama...jest czerwiec!!!
Berło : - no to co? Zobaczysz jak ludzie dzieci w taki ziąb ubierają! Jak chcesz! Co ja się będę denerwować...jak ją przywieziesz z zapaleniem płuc , to cię zarąbię!
ja : - mama...zarąb mnie teraz...bo nie wytrzymam!

I tak...czwartek upłynął na miłych pogawędkach z domownikami...Poważny się zmył zaraz po pomidorowej z makaronem...ale najpierw na wszelki wypadek napalił w piecu...
...
Czyli : Do przeczytania się z Państwem:)

P.S. g.6.43
A Temu, który dzisiaj będzie rzucał muchą o północy...jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego:):):):)



komentarze (4) | dodaj komentarz

Urlop...

czwartek, 03 czerwca 2010 5:14
Uprzejmie informuję, że urlop sobie robię:) JABADABADUUU!!!
I nie będzie mnie z dziesięć dni...Szaleństwo. O 5 rano też szaleństwo, że w święto tu siedzę...ale ciut podgonić przed wyjazdem muszę...Pranie się pierze. Berło obrażone, za to że prało mi mózg wczoraj i za to, że mi nerwy puściły...Francuzik naprawiony, no bo jakby inaczej miało być, musiało się coś popsuć w ostatniej chwili...Pani! Koło się pani koleboce! Co? No koło się pani koleboce! Co? Nic nie słyszę, bo mi się koło koleboce!...Już nie koleboce, jechać mogę...Ma być ładnie...ma być ciepło...nie wierzę w prognozy. Myślę, że to zmowa hotelarzy przed weekendem, żeby klientelę sciagnąć na "wczasy"...Sama się przekonam...Acha! To, że taka nieufna jestem wynika z tego, że mam nadmiar testosteronu. Tak piszą Amerykanie...Cholera by to wzięła! Wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak...ale żeby zaraz testosteron...rozczarowana jestem:( Sprawdzam ukradkiem czy mi wąsy rosną...Hm...meszek...ale która z nas meszku nie ma! No dobra. Czas zamykać niedomkniete sprawy.
A potem walichy odkurzaczem (u nas się mówi : "elektroluksem"), niedosuszone ciuchy na maszt, w locie się dosuszą i wypad jutro...Surwiwal z dwoma stówami w kieszeni...i sru...bo oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba...
I tego się trzymam. Jak zwykle!

komentarze (6) | dodaj komentarz

1-6-10...

wtorek, 01 czerwca 2010 16:42

Kochani...wszyscy jestesmy "dzieciakami"...
I tego się trzymajmy!



komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  92 587  

Czas jak rzeka...

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 92587
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3284 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: