Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Czas, chudy sknera...

wtorek, 30 czerwca 2009 22:50

Do końca roku zostało tylko 185 dni...
Jak to się mogło stać?
Gdzie przepadło mi 180 dni?
Parę confetti czasem wymiotę jeszcze z jakiegoś zakamarka...a to było...zimą a dzisiaj zanotowałam na dachu 53 st.C, w cieniu 31 st.C, w domu 28 st.C...lato...a kiedy była wiosna? Co się działo wiosną?
Jak mi ten czas ucieka, jak strasznie szybko, jak ja tego nienawidzę.
Tej pieprzonej zegarowej bomby nienawidzę!
Patrzę na moją córeczkę jak śpi...nawet nie zdążę dobrze zasnąć i się obudzić, gdy będę czekać na telefon od niej, kiedy już bedzie miała swój dorosły świat...
Tak mi ten czas umyka...
.............................................................................................
"Wiosna, lato, jesień, zima...nic mi się nie przypomina..."

 



komentarze (1) | dodaj komentarz

Blondine aus Dikte mit Tekture!

wtorek, 30 czerwca 2009 16:58

Blondine aus Dikte mit Tekture to ja - wczorajszego popołudnia pod tą rynną. Dziury nie ma. Poważny pukał się w czoło i poszedł po ciastka zachowując stoicki spokój w przeciwieństwie do Berła (z tymi dywanami) i do mnie też. Mój Kolega Małżonek Poważny ciastek potrzebował dla zabicia czasu po prostu. Po burzy wszedł na drabinę i niebezpiecznie chwiejąc się na samym jej szczycie, z saperką w jednej ręce a z wiadrem w drugiej zabrał się za wybieranie ogromnych ilości szlamu z rynny. Skąd się to wzięło? Aż tyle? I przelewało się na całej prawie długości , bo była zatkana...Ot. Żadna tam dziura. Pochodzenia dziwnego huku, który nie był grzmotem jednak nie udało się wyjaśnić ale wolę nie dociekać, bo wyjdę na Superblondine aus Doppeltdikte mit Tekture, nie daj Bóg.
No, widzicie dzieci, co człowiekowi daje gruntowne wykształcenie, dodatkowe fakultety i życiowe doświadczenie? 
No własnie: "gie" daje!



komentarze (0) | dodaj komentarz

Rynna...

poniedziałek, 29 czerwca 2009 20:31

Godzina 17.20 - szaleje nad nami tropikalna burza.
Cholernie głośne "łup"...i leje się woda jak Niagara wprost przez otwarte okienko.
Lecę zobaczyć coż to.
Pękła rynna!
-Mama, rynna pękła! (wołam)
-Wynoście dywany ! (wrzeszczy Berło)
-Mamy jakieś ciastka? (pyta Poważny)
- Ciastkami rynnę chcesz zaklejać? (pytam z niedowierzaniem)
Poważny tylko popukał się w czoło i poszedł do sklepu.
Wrócił z prawie pustym pudełkiem jakichś gwiazdek w czekoladzie strasznie z siebie zadowolony.
Mam lekko 6 metrów rynny z dziurą wzdłuż, prawie na całej długości do wymiany...
Dlaczego znowu ja???
Na pewno ja?
Validoluuuuuuuuuuu!



komentarze (2) | dodaj komentarz

Deszcze niespokojne...

poniedziałek, 29 czerwca 2009 0:24
Czy może mi ktoś podpowiedzieć dlaczego tak lubię letnie ulewy? Masochizm? A nawet gdyby, to co? Wszak ta popołudniowa, ciągnąca się aż do późnego wieczora ulewa...była cudowna. Ciepło sie po niej zrobiło (22 st.C na dachu g.23.30). Jakby się czuła kotka w taką noc na moim rozgrzanym,blaszanym dachu? Ciekawe.
Przedświt dziś nie był imponujący mimo poprzedzającego, bardzo długiego wieczoru ;) Musiałam wstać i ratować nadwątlony woreczek żółciowy gigantyczną dawką no-spy. Ale udało się!
Potem, jak większość moich sąsiadów i nie tylko poszłam w stadle posłuchać proboszcza, którego znienacka zastąpił wikary. No nie powiem, do rzeczy. Obydwaj ludzcy i człowiekowi szaremu bliscy, i z tego co mi wiadomo od pewnego taksówkarza i mojego Berła, też mają nieco przepracowane zraziki wątrobowe. Następnie wybraliśmy się z Poważnym na wieś do znajomych na drinka moim zdechlakiem. Uparłam się, żeby prowadzić, bo jak wiecie Poważny, to psuj i bałam się, że da po zaworach tak, że już nie wrócimy. Tymczasem denerwował mnie praworządną (jeśli chodzi o przepisy Kodeksu Drogowego)  tak bardzo na ograniczeniu do 40 km na godzinę (bo po drodze wieś za wsią, podwójna ciągła i kręte drogi) w stylu "no ja bym tu miał 80 na zegarze, phi!", że przycisnęłam nieco i jestem fotograficznie zarejestrowana. Oczekuję wezwania. Ale będę się upierać, że prowadził Poważny, bo dowód rej. jest na dwoje i wyprę się. A co! Poważny po prostu mógł zgolić tego dnia wąsy i prowadził w rudej peruce z grzywką. A niech mi udowodnią, że było inaczej. Linii papilarnych nie byli w stanie sfotografować. Kurczowo dzierżyłam kierownik. A potem na miejscu wspaniołymyślna i zadowolona z postawy męża żona, czyli ja pozwoliłam Poważnemu napić się do woli trunków, bo primo bałam się, że jednak w drodze powrotnej zepsuje zdechlaka a secundo...należało mu się za trud i znój,i knowania. Popili, pojedlim, Poważny i gospodyni kol.Rtg walcowali świeżo zasiany trwanik i uznałam , że czas wracać. Nauczona przykrym doświadczeniem z aparatem fotograficznym i zmuszona szalejącą ulewą dotarłam spokojnie z Poważnym po prawicy do domku w ten wieczór taki piękny jakbyśmy szli piechotą. 
A deszcze niespokojne potargały sad, te 0,076 ha, co je mam.
P.S.
Kaktus to tu to tam działa a za mną od sobotniej nocy taka oto zwroteczka poniekąd Leśmian (poniekąd  Janda-Grechuta);) :
" w malinowym chruśniaku przed ciekawych wzrokiem,
zapodziani po głowy przez długie godziny,
zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny,
palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem,
bąk złośnik huczał basem jakby straszył kwiaty,
rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
i szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś szepcząc rwała,
a szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni,
owoce przepojone wonią twego ciała..
I stały się maliny narzędziem pieszczoty,
tej pierwszej tej zdziwionej, która w całym niebie,
nie zna innych upojeń oprócz samej siebie,
i chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty...[...]"
A że się powtarzam, to wina WP, ponieważ zawisły komentarze...kto czyta ten wie;)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Popadam...

sobota, 27 czerwca 2009 15:32

W alkoholizm popadam. Są ludzie, jest trzyczwarte, jest zabawa! Będzie kac. Jak zniosą to moje białe krwinki? Spodziewam się, że wyzdychają. A nawiązując do moich nocnych wynurzeń i ich weryfikacji przedpołudniowej - oznajmiam :
1) Krasnal nie pomógł, musi pomóc SPA !
2) Hrabia zdeneuwowany, wuęcz wkułwiony! Ale gaszony kaktusem. Spokojnie jak na wojnie. Wierzę w Pana, Panie Hrabio ;)
3) Kol. Validol - stanowczo powinien horrory oglądać nie czytać, tak więc "ogródkami", bo masz Pan, panie kolego, blisko, chyłkiem do mnie zapraszam tu horror na żywo! (zapewniam tymczasem miejsce w loży, czyli w krzakach za szopą)
4) Poważny uciekł mi na rowerze-nie w nocy tylko teraz. Coś knuje.

IDĘ WALNĄĆ SOBIE DRINKA Z PYRY ZA ZDROWIE WASZE I NASZE.
p.s.
O ile wyżyję - jutro idę znów na drinka:)))))))) ŁAŁ!
p.s. II g.19.07
Mimo alkoholizacji w towarzystwie na swieżym powietrzu - jestem trzeźwa jak młode prosiątko w deszcz! Kompletnie nic z tego nie rozumiem. Gorzej, jak mnie weźmie w poniedziałek rano, taka bomba z opóźnionym zapłonem.
Poważny wrócił. Pozmywał naczynia, wytrzepał dywany, umył podłogi, wyszorował łazienkę, zrobił pranie, skoczył po kawę. I kilkanaście razy się do mnie uśmiechnął. Jestem pewna, że coś knuje.



komentarze (2) | dodaj komentarz

Wirtualnie;)

sobota, 27 czerwca 2009 1:51

Pusta buteleczka. Towarzystwo pragnęło wyłącznie mojej buteleczki. Tak się okazało, bo po opróżnieniu resztek kompletnie nikt nie zapragnął "nocnej Polaków rozmowy" ze mną, takoż towarzystwo spać poszło po raz drugi. A ja nie śpię! No qrdę, nie śpię! No i "o so chozi", w końcu jakie ja jestem dla towarzystwa towarzystwo skoro w przeciwieństwie do nich - NIE ŚPIĘ!
Kol. G., też może nie śpi z nadzieją, że przyjdzie dotrzymać jej towarzystwa kol.D., który zapragnąl bardziej niż jej same,j zagrać w coś co bardziej wirtualne jeszcze niż on sam, mimo,że zasadniczo wtopił się w sieć głównie z racji wykonywanego zawodu. I kol.G. postanowiła udawać Krasnala. Ciekawe czy pomogło? Kolega H. został wyrolowany! Co uważam za skandal megakalibru, bo wyrolowało go poniekąd też Towarzystwo tylko Użyteczności Publicznej. Mam nadzieję, że w familii znalazł ukojenie. Tej własnej osobistej familii rzecz jasna, co kaktusy lubi i polewa (tak, tak polewa). A ja mam ADHD. To właśnie kol.G., która boi się mnie od jakiegoś czasu z powodu tego, że zachowuję się co najmniej dziwnie. A to siedzę i nagle wstaję (ciekawe jak wstać "nie-nagle", wziąć rozbieg czy jak?), a to wstanę i idę na zaplecze gastronomiczne i znowusz siadam (a co mam niby zrobić, zamiast usiaść położyć się?). A to kartkę biorę i coś napiszę, tak ni stąd ni z owąd ( a jak mam niby zacząć coś napisać - unieść pióro w górę powyżej głowy i krzyknąć "UWAGA COŚ NAPISZĘ" i skrobnąć cyfrę na dywanie?). A ja męki twórcze przechodzę i jak chodzę tak znienacka, to mi mózgowe krążenie się poprawia i weny dostaję.
Ale wracając do meritum. Wirtualnie można wszystko, no prawie wszystko, bo jednak jest pewna dziedzina życia, której wirtualnie przeżyć się nie da. Jesteśmy dorośli, nie będe się tu rozpisywać, każdy wie o "so chozi". No tak, nie można wirualnie zalać się w trupa! Zgadliście!
A tym czasem, mimo późnej, albo jak kto woli bardzo wczesnej pory, idę połaskotać Poważnego...



komentarze (5) | dodaj komentarz

Schyłek...

piątek, 26 czerwca 2009 18:51
Jakaś mnie dzisiaj nostalgia dopadła. Może z powodu Jacksona? Nie wiem. Może przez tę obrzydłą aurę? Albo przez stres? Taki mały, swojski koszmarek. Gonię w piętkę, niewiele zdziałałam, paliwo mi się kończy w sensie "duchowym". Tylko usiąść i zawyć. Tak też zrobię. Usiądę i pobeczę jak ta koza. A co? Nie wolno mi? Tak sobie pochlipię nad tym, że już nigdy w życiu nie będę miała wakacji, takich z prawdziwego zdarzenia jak te 20 lat temu. Taka kolej rzeczy? A ja mam to gdzieś, że taka rzeczy kolej i sobie pochlipię. Nad tym popłaczę co mogłam zrobić a zaprzepaściłam. Niestety dużo za dużo tego było. I pobeksam, że nie mogę już kompletnie niczego naprawić. Co przepadło, to przepadło na amen. A ,że nie mam w domu chusteczek do ocierania łez i nosa skoczę po nie do sklepu i jak już tam będę, to tak przy okazji, żeby dwa razy nie chodzić kupię sobie butelczynę z czymś smacznym, najlepiej z bąbelkami, w sensie alkoholu rzecz jasna. Usiądę sobie pod gruchą, pomyślę nad wszystkim jak mi wystarczy tej butelczyny, jeszcze raz.
Może wreszcie mi zaskoczy jakiś piąty bieg, jakiś pomysł wpadnie genialny? Może, może, może...
Ja podejrzewam, że dopadł mnie schyłek dekady.
No nieszczęście jakieś! 

komentarze (3) | dodaj komentarz

Osaczona...

środa, 24 czerwca 2009 22:52

Czuję się osaczona. Przez pogodę. Kalendarz. Domowników i psa. Nie ma gdzie się schować! Chciałam ze spokojem wypalić papieroska i przez te 4 minutki pobyć sam na sam ze sobą. Jednego papieroska miałam zamiar o g. 18.00. Najpierw z jedną fajeczką w kieszeni udałam się na ogród i tam niestety złapał mnie deszcz. Nici z palenia (zmókł). Wróciłam. Za jakiś czas wzięłam następnego i na werandzie próbuję palić a tu nagle przypomniało mi się, że mam do przerobienia jakieś ważne, własne papiery i tak się zdenerwowałam, że zgasiłam 75% niewypalonego. Wreszcie biorę trzeciego, spokojnie zasadzam się w kuchni, gdy Mała Piękna już śpi, zapalam...a tu Poważny (wróg palaczy numer jeden)..."a ty co?...". Więcej nie przytoczę, bo tak mnie zdenerwował, że zgasiłam natychmiast  i rozbolała mnie głowa. W końcu Poważny poszedł pływać kraulem w wannie a ja z czwartym w ręce wychodzę chyłkiem przed dom...a tam kejter...i dawaj cieszyć się, merdać ogonem, otrzepywać mokrą sierść, lizać mnie po tym papierosie niezapalonym jeszcze. Zrezygnowałam.
No cholera jasna!
I mówią, że dużo palę!



komentarze (3) | dodaj komentarz

Tatulkom;)

wtorek, 23 czerwca 2009 19:03
A wszystkim Tatulkom wszystkiego najlepszego!

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wicherek...

poniedziałek, 22 czerwca 2009 18:17

Przy tym wietrze mój zdechlak wykazuje skłonności do latania.

komentarze (3) | dodaj komentarz

20.06.2003

sobota, 20 czerwca 2009 13:28

20.6.03 wyszłam za mąż i do tej pory nie wróciłam.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bo-że-boli...

sobota, 20 czerwca 2009 0:44

Esemesową powieść snuliśmy...Taka szajba wciagająca, horror z Treponemą Pallidium i Trichomonasem Vaginalisem w rolach głównych.Coś o nodze skradzionej z wystawy, coś o Mężu Oszuście, Żonie Morderczyni, Fryzjerze Ptiriusie Pubisie-zorientowanym pro homo bono, forsie, odszkodowaniach, drinkach z palemką i Synu-Knowaczu. Z Kolegą ("...bo kolega jest od tego..."), kolegą, który ma strasznie długie terminy, takie kilkuletnie co najmniej. Ale... (tu wskazujący palec w górę wznoszę)...istnieje prawie pewna możliwość, że ekipa z czasów gdy moja wątroba była sprawna w przynajmniej 88,5 % spotka się wreszcie. TA EKIPA!
Ekipa w składzie :
1) Koleżanka R. (ta co spaliła sobie włosy w nosie)
2) Koleżanka W. (ta "kontaktowa niesłychanie")
3) Koleżanka J. (ta co zjadała muchy z podłogi w dzieciństwie)
4) Kolega H. (ten co go się pisze "Przez HA Jak-Hrabia-Nie-Jak-Cham" i do którego docierały pocztówki nawet bez dokładnego adresu)
5).................................lista pozostaje otwarta
Udzielała się ta ekipa towarzysko i rozrywkowo, choć podobno nie zawsze kulturalnie. Chociaż to ostatnie moim zdaniem jest zwyczajnym pomówieniem i plotką rozsiewaną przez zwykłych, pozbawionych poczucia humoru zazdrośników.
Policzyłam szybko w głowie (a osłonki mielinowe mi się lekko zgrzały przy tym) ile lat ja ich znam i wyszło mi razem 86 !!! No mogę się mylić nieco...i się przeraziłam! Dlaczego? Ponieważ mieliśmy nadzieję, że spotkamy się wszyscy razem w sile wieku a tu mi wychodzi jednak, mimo wszystko, że EKIPA przybędzie o "balkonikach", a w szklankach z alkoholem będziemy moczyć nasze sztuczne szczęki...
Muszę się jednak wyspać raz a porządnie i pozwolić mózgowi odpocząć, bo że boli mnie ten mózg i snuje przerażające wizje przekonali się już niemal wszyscy.
 



komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie daj się!

piątek, 19 czerwca 2009 16:44
Kol. Stschech, niech się kolega nie poddaje! Trzeba wziąć byka za rogi i złamać mu kark...
;-)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zezem...

piątek, 19 czerwca 2009 0:26

Odkryłam dziś, że jak tak spojrzę na Poważnego zezem, to mam dwóch Poważnych! I to w urodziny tych słynnych Dwóch Takich Owakich zrobiłam sobie zezem dwóch Poważnych!
No i to by było na tyle.



komentarze (0) | dodaj komentarz

Dylu dylu na badylu...

poniedziałek, 15 czerwca 2009 22:11

Taka mi się debilna piosenka przypałętała dzisiaj "rano wstaję nogi myję w sam raz zjem coś w sam raz wypiję"...jak mnie to męczy. Popadam w paranoję. Siano się rozeszło, klientela jak wyżej, no kiepsko jest. Jak mawiał kol.D., "człowiek robi, robi i ch*ja z tego ma!",no i to jest zasadnicze sedno ludzkiego żywocika. Nie trafia Was szlag? Bo mnie tak. Ale, bądź co bądź, jest też fajowo! Np. dzisiaj kol.G oznajmiła, co z radością przyjęłam, że na pewnym cyplu wybrzeża jednego z mórz południowych (no nie tak bardzo południowych jak np. Morze Sargassowe raczej bliżej szerokością Morzu Marmara;)) bardzo gwałtownie i znienacka zmieniło się jej życie!!!! HA! Przybyło jej precjozów przy tem!
TAK WIĘC HURRA, HURRA, HURRA!
Trzeba to opić u Ciotki pod Gruchą, gdzie być może własnie wtedy się wszystko to zaczęło...



komentarze (0) | dodaj komentarz

A ja dziś drugi raz...

środa, 10 czerwca 2009 23:54
Drugi raz wedle wpisu i zasadniczo trzeci, bo wysiliłam intelekt i odpowiedziałam na komentarz. Ale jest tak :
Po pierwsze - matki mają przesrane. Oczywista oczywistość dla każdej z matek. Teraz na zegarze 23.35 a Mała Piękna leży na kanapie, całkiem "nieśpiąca"...i nie mogę obejrzeć filmu dla dorosłych, bo by widziała potworności...dlatego skrobię tu.
Po drugie - zimno jest na dworze a tu już pół czerwca za chwilę i nie mogę korzystać z ogrodu. W dodatku nygi* przeniosły się do domu. Nic nie mówią ale jestem pewna, że jest im za zimno. Wystawić wam farelkę pod gruchę? Zero odpowiedzi, tylko bzykają, chamy! 
Po trzecie - wqrwia mnie już kompletnie wszystko i nygi, i moja własna córka (mimo, że chora na zapalenie lewego płuca), i Poważny (bo ten kurna zawsze znajduje na własne HOBBY czas), i Berło (no to akurat jest normą) z tym panikarskim potokiem słów. którym wyładowuje swój stres...
Po czwarte - ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś...co ja pieprzę...czy jestem jakaś święta Tereska żebym nie musiała chodzić czasem wcześniej  spać!!!!!!!!!!!!!!?????????????????? Się cholery przyzwyczaiły, że śpię po cztery godziny...a wory pod oczami mam takie, że nie jeden  Gwiazdor z tych Bogatych mógłby z nich na Gwiazdkę użytek zrobić.
Jest 23.52 a Mała Piękna nadal na tej kanapie i sobie ogląda prognozę w TVN Meteo...no powieki opadają...
;-(
________________________
*nygi - gw. komary

komentarze (0) | dodaj komentarz

Diabli nadali!

środa, 10 czerwca 2009 8:19
Czerwiec, mój ulubiony miesiąc zaczął się gównianie. Pogoda, zdrowie Małej Pięknej, jakaś gazownia, jakiś urząd adm państwowej, jakieś wymówienie umowy...gównianie. Dzisiaj postanowiłam, że będę myśleć pozytywnie. Nie powinno zaszkodzić a pomóc wiele może. A jeśliby nie dało się myśleć pozytywnie po prostu...pomyślę o tym pozytywnie jutro...
Tak więc : do jutra.
Pa
:-\

komentarze (3) | dodaj komentarz

Czwarty Czerwca 1989

czwartek, 04 czerwca 2009 9:47
...Pierwszego zdałam ostatni maturalny egzamin z biologii...
...Drugiego czerwca kompletnie nie pamiętam...
...Trzeciego też nie pamiętam...
Czwartego Czerwca 1989 poszłam wykreślić wszystkich czerwonych z listy raz na zawsze...a wtedy mozna było agitować w dzień wyborów przed lokalami wyborczymi! Agitowali za Kawalerowiczem (!) Jerzym. Takie to były czasy.
Niosło mnie do tej szkoły podstawowej nr 18, gdzie nauczyłam się pisać pierwszych literek...
A potem już była tylko dorosłość i qrwa do dzisiaj jest!
A dzisiaj 4 czerwca 2009 mam ochotę tych kłótliwych patafianów z Wiejskiej w Warsiawie, którzy trwonią wykradzione z mojej kieszeni cieżkie podatki w pęczki powiązać, wapnem pochlapać i wysłać za Ural, niech im te tyłki wymarzną porządnie...
A miało być tak pięknie...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Szajba 1

poniedziałek, 01 czerwca 2009 22:51
Wchodzę do biura.
Drzwi skrzypnęły, zaglądam do środka...a tu cała trójka rżnie w karty przy biurkach...
-UUUU, przyszła! - wysyczał przez zęby się kol.D. Przygryzany siekaczami papieros nieco zdeformował jego aksamitny głos.
-Nareszcie! - jęknęła kol.G., nalewając sobie potężną porcję kokakoli i przygryzając bardzo już krótkie cygaro.
-Taaa, siadaj i rżnij! - beznamiętnie oznajmił kol.Mecenas, bębniąc paluchami w blat coś co przypominało "bolero" i dławiąc się dymem z jakiegoś śmierdzącego papierosa palonego w fifce o długości ani chybi 30 cm!
-Nie mogę! Śledziłam nogę! -oznajmiłam uroczyście poprawiając przekrzywiony nieco beret z antenką.
W tym momencie wszyscy oprócz mnie rzucili się do okna i ryknęli:
- Tam jest!
Po czym spokojnie wrócili do kart. Podreptałam więc do parapetu, przedzierając się przez dym...Za oknem szalała wichura i miotała nogą uwięzioną w koszu na śmieci. Biedna noga...cholernie zrobiło mi się jej żal. Taka samotna, pojedyńcza, noga obuta w przyzwoicie wyglądającą szpilkę rozmiar 43.
Usiadłam więc przy moim biurku i zajęłam się układaniem puzzli.
Nagle otworzyły się drzwi i do pokoju wpadł korowód ludzi z sylwestrowymi trąbkami, kolorowymi czapeczkami na gumkach, ciągnęły się za nimi kilometry serpentyn, zewsząd sypało się konfeti (a może "kanfiety"?). Korowód zamykał kol.Niezłe Ziółko (dawniej Stschech) na rowerze marki bobik , w różowym kasku w myszki miki na głowie. Rzucił nam na biurko kilka pampersów i zniknął za drzwiami. 
Wychodzę na korytarz, zmęczyło mnie przebywanie w tym dymie i znudzily puzzle a tam...Kierownik galopem przemierza korytarz krzycząc "patatajpatataj"...
...
Odwracam się na pięcie, wracam do pokoju i wrzeszczę :
- Mówiłam wam, ciągle wam powtarzam, że to się właśnie tak skończy, tak skończy!



.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  92 502  

Czas jak rzeka...

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 92502
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3282 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: