Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 633 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Urosło, zakwitło:)

wtorek, 29 marca 2011 12:19

A martwiłam się , że nic z tego nie będzie...a jednak!



komentarze (1) | dodaj komentarz

Trzasło, zgasło...ożywam?

piątek, 25 marca 2011 19:52

Ależ się obudziłam! Mamy 25. marca! Niemożebne! A jednak! Przymarzły mi zwoje do wewnętrznej strony puszki mózgowej już dawno i nijak ruszyć z miejsca nie mogę. No kompletny zastój. Prócz wczorajszego dnia pełnego atrakcji...,bo powiem w sekrecie, że kol.G. uzyskała pewien stopień wtajemniczenia , oficjalnie niedługo zostanie jej przekazany i opatrzony okrągłą pieczęcią, na który pracowała ponad dwa lata! Normalnie w szoku byłysmy obie i jeszcze podobno kolega D., też w szoku był:) Poskakałyśmy sobie z radochy na firmowym korytarzu...Koleżanka G. odbierała gratulacje od postronnych osób tłumacząc z góry, żeby uniknąć plotek (może dlatego, że ja ją sciskałam!?!), że w ciąży nie jest, bo nasze podskakiwania mogły na to wskazywać...A potem człek sobie miejsca z tej radości znaleźć nie mógł...a to chodziłam , a to siadałam, gdzieżby za robotę się wziąć...herbatę parzyłam pytając kto wodę wstawił i komu zalać , chociaż przed sekundą sama wstawiałam i tutkę do własnego kubka wkładałam i czekałam aż zawrze...z tej radochy własnego kubka nie poznałam...I tak minęło popołudnie...wieczór...orki ciąg dalszy...padnięcie...sen-nie-sen, bo spać nie mogę, pobudka o czwartej...orka...szkoła...urząd...biuro...wracam...biuro...poczta...biuro...padam z nóg a dopiero jest wpół ósmej...zdechnę...NIE O KURDĘ NIEDOCZEKANIE...NIE ZDECHNĘ!

I już...(i tu cholera jasna od 3 godzin usiłuję wstawić link z ulubionych i za cholerę nie można...co za serwis, rany Julek! |Więc prowizorka): W razie "Niemca" jest Ktoś, Kto ewentulanie może pomoże: ) : http://www.youtube.com/watch?v=ftrqO-jkMpE...        , bo to żmudna robota jest:)



komentarze (3) | dodaj komentarz

Wiosna, wiosna...

wtorek, 22 marca 2011 18:08

Zakwitły mi te szafrany wreszcie...Wczorajszy wieczór spędziłam na cmentarzu...Z pierwiosnkami poszłam...Siadałam na zimnych nagrobkach i mówiłam, mówiłam, mówiłam...Wiem, że mnie słyszą...bez względu na to , gdzie jestem i skąd do nich mówię...Niedziela mnie zabiła. Paradoksalnie odżyłam tam, na tym małym ,  rodzinnym cmentarzu...Od grobu do grobu jak kiedyś od domu do domu...Mówią - liczą się żywi...liczą się...a gdy dla żywych nie masz znaczenia...wtedy rzeczywiście bardziej liczą się ci, którzy pomarli...Dla mnie liczyli się bardzo za życia...Jakby mi odrąbywano serca kawał po kawałku, gdy ich po kolei w domu zabrakło...I tyle. Odpaliłam silnik i wróciłam do żywych...Śmiertelnego zmęczenia ciąg dalszy...Zmęczenia sytuacją, problemami, z których nie ma wyjścia przez długie miesiące, lata...Tęsknota, tęsknota, tęsknota...za spokojem,za czasami, gdy było więcej czasu na normalne życie...To prawdziwe...

A tym co dzieje się dziś absolutnie rzygam...Gdyby tak można zrzucić z siebie ten bezsens jak wąż skórę...

Eh, tam...nic  z tego...i tak za wszystko płacę...

 



komentarze (1) | dodaj komentarz

Odpałów ciąg dalszy...

sobota, 19 marca 2011 9:42

Dobrze, że kończy się zima...

A źle , że tu robota jest a tam jej nima:(

...

Poza tym jestem zniesmaczona faktem, że ludzie nie chcą płacić podatków!!!

Tak mnie dziś naszło...czy to już oznacza, że powinnam się leczyć? Czy może jest to syndrom wypalenia zawodowego jedynie? A może po prostu osiągnęłam wyższy stopień wtajemniczenia zawodowego i zaczęłam traktować klienta bezosobowo...Sama nie wiem co o tym myśleć. Muszę spotkać się z bardziej doświadczonym kolegą po fachu...niech mi objaśni...

Byle do maja...do 3ciego maja...przestanę PIT-olić :)

 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Są takie dni...

środa, 16 marca 2011 19:15

Porobiło się! Uuuu...Jakby japońskie tsunami dalekim echem w formie złej energii walnęło tu. Primo - wszystkim w okolicy zakwitły szafrany a u mnie nie...Secundo - dobrze, że skala Richtera jest otwarta, bo to co dzieje się u mie, że tak to nazwę "w robocie", to trzęsienie o sile 10...ale drży podstępnie i jawnie tylko plus minus 2. A niejawnie 10. Echo jednak da się odczuć i efekty katastrofy też. Możliwe , że mój organizm podświadomie czuje zbliżający się krach i spija nie swoje kawki-na zapas:) Ukłony dla tego, który wielkodusznie nie protestował w trakcie spijania jego kawki...teraz ze strachu przed kolenymi napaściami na kubek przychodzi na piątą do pracy (RANO!!!!)...Ot co...Wszystkich do siebie zrażam:)

Cudów nie ma i nie będzie...no chyba, że te szafrany mi jednak zakwitną...

Summa summarum - będę sobie cicho wyłłłł...Przez czas jakiś jeszcze...póki się nie pozbieram...a może długo trwać to zbieranie się...bo jeszcze do dna nie doleciałam:(

I nie wiem co ze sobą począć...iść spać, do sklepu po piwo i czekoladę (albo ze dwie) czy może jednak popracować jeszcze...termin to zając - ucieknie:( A  Niech go cholera weźmie!

 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Podkoziołek...

wtorek, 08 marca 2011 20:42

Podkoziołek...Piwo sztuk jeden i resztki Egri Bikaver, którym leczyłam bolący ząb w lodówce (nie ząb w lodówce leczyłam tylko wino tam stoi)...Berło już śpi...Poważny nosi woreczki (nie chciało się nosić teczki...) z gipsem...upiększa...nieeee...kotłownię upiększa a nie łazienkę...archiwum mi robi...luksferami upiększać będzie...drzwi wprawi...pomarańczowe płyteczki na podłogę przywali...piec gazowy na zółto wymaluje...piec na drewno na czerwony (moja koncepcja...w końcu swoje trzy grosze muszę wtrynić....)...z tych pomarańczowych płyteczek kupił sztuk trzy...mam nadzieję, że dokupi jeszcze kilkadziesiąt...Siedzę w biurze obok kotłowni i mi zimno jest...więc kończę...poza tym z trudem trafiam w klawiaturkę...nic nie piłam...jadłam zielone...po zielonym mam trudności z trafianiem w klawiaturkę...jak trafię do wanny, to będzie sukces...jak nie trafię, to pewno zasnę na dywaniku w tej łazience...

Acha!!! Do wiosny niecałe dwa tygodnie...a gdzie przedwiośnie? U Żeromskiego? Eeetam...

I wypadają mi przedmioty z dłoni...młotek ostatnio wypadł...bolało...zaburzenia pamięci..orientacji...

Przesilenie...zimowe...albo SM...a mam to w de...

I wiecie co jest najgorsze, to to, że musiałam odmówić wyjazdu do Berlina na pięć dni...za friko...kurdę

...Berlin, Berlin du ewig junge Stadt, du Perle an der Spree...jakoś to tak szło, chyba...

Mam plan...w tym roku Berlin...z międzylądowaniem na tej ichniej tropikalnej wyspie...sruu...nie będzie wymiany okien w mojej sypialni...wytrzymamy jeszcze rok...jak to mówią u nas : dziury "ogaci" się kitem i silikonem...Mała Piekna zasłużyła na trochę frajdy...a ja nieskromnie powiem, ze też...

I tego się trzymam - jak zwykle...

 A KOBIETOM, BABOM, KOBIETONOM, DAMOM, PANIOM, KOBIETKOM...wszelkiej maści odmianom płci zeńskiej składam życzenia , w koncu dziś Wasmoje Marta...(Rosjanie chyba dziś mają dzień wolny od pracy...inteligentny naród!)



komentarze (2) | dodaj komentarz

Dół...

środa, 02 marca 2011 6:53

Dół i tyle.

I tego się trzymam z uporem maniaka. Jak zwykle.



komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  92 617  

Czas jak rzeka...

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 92617
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3284 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: