Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 121 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


2012...

poniedziałek, 31 grudnia 2012 11:23
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu



komentarze (3) | dodaj komentarz

Tamten czas...kontra...

środa, 26 grudnia 2012 11:34

Rozsypał się worek wspomnień, które są uczuciami...wczoraj z moją Rybą postanowienie zrobiłyśmy bożonarodzeniowe...wrócić na pasterkę w przyszłym roku , razem do naszgo kościoła , w którym lata całe na pasterki chodziłyśmy...szukamy wciąż tego co nam umknęło ale nie umarło...wystarczy rozdrapać serce i wypuścić z niego to co w nim zasnęło...mimo wszystko...bo tamten miniony czas daje nam żyć, jakbyśmy czekały, że wróci z tym co zabrał ze sobą dwadzieścia lat temu...czekamy,marzymy, jesteśmy jak w areszcie swojego czekania...mamy dożywocie w tym czekaniu z prawem wcześniejszego złagodzenia...I święta nasze Ty u mnie, galart, ja u Ciebiej a w pierwsze świeto bigos nieziemski Twojej Mamy...śmiejemy się do łez...idziemy na pasterkę...wracamy...stoimy w bramie i rozmawiamy...Mam trzy siostry...dwie przyrodnie...jedną, która jest naprawdę moja...Rybo...moja imienniczko...to nie przypadek, ze nasi ojcowie urodzili się tego samego dnia grudnia..a pamiętasz jak jechałyśmy do Centrali Rybnej na Starołękę z czarnym, wielkim worem na śmieci przywiezionym z NRF-u przez moją ciotkę po karpie? Było normalnie, domowo, serdecznie, może i były chwile, które chciałyśmy zapomnieć...i zapomniałyśmy...czas...zabrał nam też te złe wspomnienia...jeśli wróci i odda nam to co zabrał, to mam nadzieję, że nie odda nam tego "złego"...bo o złym nie pamiętamy...bo złego nie było...czas zatarł ślad...A dziś jak w matni maszynerii życia, bo niby bez nas się nic nie kręci...ale jesteśmy tylko elementem, co nie ma serca i duszy, i uczuć, i nie pragnie nic, nie jest ważny sam w sobie, a że płacze to tylko histeria, samo przejdzie...tak widzą nas nasi "mechanicy"...widzą nas jakbyśmy były perpetum mobile, jak bezobsługowe maszyny...

NIE JESTEŚMY MASZYNAMI, NIE JESTEŚMY PERPETUM MOBILE, NIE JESTEŚMY BEZOBSŁUGOWYMI ROBOTAMI...

Jak Ciebie boli złe słowo od człowieka, któremu powierzyłaś swoje życie? 

Mnie boli jak kopniak w brzuch...wiem, że Ciebie też tak boli...

Przytulam Cię...

Są ludzie obok nas...nie z nami...pod dachem, pod którym krzątamy się aby im było wygodnie, bezpiecznie...i nagle ktoś rzuca zapałkę... łatwopalne jesteśmy...ale kogo to obchodzi, prócz nas samych...może to nasz egoizm...na pewno egoizm...znamy egoizm a jakże, znamy...znamy jego kamienną twarz i puste ręce, znamy jego wieczną chorobę i nadcisnienie...znamy pałeczki ropy błękitnej, dzięki której nie można schylić się po papierek po cukierku i wynieść brudnego talerza ze stołu, znamy egoizm, gdy potrzebujemy dodatkowych rąk a one na kierownicy samochodu,albo założone albo klikają esemesy do tej, która ma w du**e Honor, Boga i Ojczyznę, którą pieczołowicie , egoistycznie budujemy z garnków, łóżek, prania na sznurze...znamy ten egoizm , który ma uszy do słuchania klasyków muzyki rozrywkowej ale zapodział uszy do słuchania swojego domowego, mobilnego elementu wyposażenia wnętrza...

Nic to...mówię Ci nic to...Bo dane nam będą bezkresne przestrzenie...a jeśli chcemy możemy mieć je dziś i mamy...bezkresne przestrzenie w nas...marzenia, które mogą się spełnić, nadzieje, które nie okażą się płone, miłość, która  jest...wiesz,siedzę teraz na Kościelcu, na który bez Ciebie bym nie weszła...i patrzę na południe...i wyżej nie pójdę , zejdę na przełęcz...i dalej na pewno nie będę szła do  Kuźnic, żeby odpocząć i odfajkować wejście a  na Czerwone przez Kasprowy i Giewont...taka huśtawka poziomów i cisnienia...bo tak już jest...wszystko trwa...przenika się...gaśnie i rozpala na nowo...ten nasz egoizm, egoizm cześć jego pamięci...niech wróci do nas egoizm...jak paliwo do wytrzymałego diesla, którym można na Księżyc i z powrotem i znów...może na Wenus albo na chwilę do domu jaki miałyśmy kiedyś na obrazku namalowanym szarymi komórkami i sercem...kto wie, kto wie...

Kiepsko nam wyszło to malowanie...za dużo serca za mało rozumu...chaos...z którego dziś, w tym momencie nie jestem w stanie wydobyć porządku...ja stawiam  megalityczny mój krąg...wielkie ciężkie kamienne głazy, między którymi szerokie przejście...ja-egoistka w środku...zapewne ktoś zauważy te głazy ale mnie w ich cieniu nie zobaczy...pospieszy do swoich spraw...normalne...acz chore...perły przed wieprze...i nici z marzeń o tym jednym, jedynym dniu......żeby można go było wystawić na allegro jak muchę w pudełku po zapałkach, może znalazłby się szaleniec, który by kupił...i wywalił do śmieci...ja nie umiem...nie umiem śmieci wyrzucić do śmieci...

...

Ckliwie...a niech i będzie nawet kiczowato...bo mimo wszystko... nie chcę mówić o tym jak złamałeś mi serce...

 ...bo mają mechanicy zabezpeczenie w uszach do słuchania...z zatyczkami typu "STOPER"...gumę do pielęgnacji egoizmu...



komentarze (6) | dodaj komentarz

Wigilia...

poniedziałek, 24 grudnia 2012 10:16

Życzę Wam w te Najpiękniejsze Święta uczucia jakie jest w sercu, gdy tuli się w ramionach nowo narodzone dziecko...

Bądżcie czuli, radośni, promienni i delikatni...

I niech te uczucia trwają jak najdłużej...

...

Wasza Eh,..



komentarze (3) | dodaj komentarz

Dzień przed...

niedziela, 23 grudnia 2012 19:16

Kapusta z grzybami...jest...barszcz...jest...kompot z suszonych...jeest...wino...pół butelki...jak zwykle trzeba dokupić w Wigilię u Jaskiniowców...znów wyjdę na ochlapusa...hm...galart...jest...sałatka...jest...mięsko jest na pierwsze i drugie święto...w święta luz...nie gotuję i już...śledzie...sąą...ciasta...jutro rano...albo dzisiaj...w Wigilię najwyżej tylko makiełki...karpie...kruszeją w cebuli...paznokci nie mam...co jeszcze...zupa rybna...gotowa...pierniki wietrzeją od wczoraj z sody...jutro zdobienie...choinki...są...cztery, kurdę...światełka na dworze a'la Grizłold są...pierogi...są...uszka z grzybami...są...i milion innych używek żołądkowych jest...OPŁATEEEEK????...jest...z siankiem od Anielicy jakiejś...uffffffffffffff...Poważny jedzie podłogi i, jak w wojsku, toalety (acha! jak w wojsku to "kible")...zostało mi pranie...nie prałam , bo liczyłam na to , że Majowie mieli rację...przeliczyłam się...kurtki wypiorę, bo "na brudasa" do kościoła nie pójdę...a, że pójdę, to wypiorę...walnę kawę i się biorę...za te ciasta...

I tego się trzymam, jak zwykle!

P.S.

Gwiazdor zaistniał!!!! Sypnął sniegiem:) I HRABIA PISZEEEEEEEEEEEE!!!! 



komentarze (0) | dodaj komentarz

List do Gwiazdora...

wtorek, 18 grudnia 2012 15:50

Drogi Gwiazdorze, niestety juz przestałam w Ciebie wierzyć w latach siedemdziesiatych, gdy przebrałeś się za moją rodzoną ciotkę, którą poznałam po butach rodzonego wuja, które sobie przywdziala dla niepoznaki...Nie umniejsza to jednak faktu, że skoro nie istniejesz w postaci jaką mam na obrazkach, światecznych kartkach i filmach, to możesz wszystko...możesz nawet zaistnieć. Tak więc, życzę Tobie abyś jednak zaistniał i przybrał postać wygranej w konkursie radiowym , na który to konkurs wysupłałam dwa złote i czterdzieści sześć groszy , wysyłając esemesa...poproszę więc o te dwieście tysięcy złotych...potrzebne mi są, zapewniam Cię, że nie zmarnuję ich na pierdoły...nooo, no może poza jedną pierdołą, którą chciałabym sobie nabyć drogą kupna w sklepie...a jest to druga czapka na łeb, bo potrzebuję takiej w czerwonym kolorze...podobała mi się a miałam tylko dwie dychy i wydałam na fioletową, która nie pasuje mi do torebki...resztę wygranej zamierzam podzielić sprawiedliwie...jak , to już wiesz i dobrze wiesz, że sama nie "zeżrę"...Tak więc drogi Gwiazdorze, jak byś mógł zmaterializować się w formie gotówki będę wdzięczna...naleję sobie nieco paliwa do francuza i porozwożę forsę komu trzeba...obiecuję...I jak już nadaję do Ciebie, to poproszę jeszcze bardzo uprzejmie o śnieg na Wigilię...niech już wreszcie raz na dekadę będą białe święta...przyślij ciut stamtąd gdzie stacjonujesz dmuchnąwszy w naszą stronę śniegowe chmury...tylko nie zapomnij ich zaprogramować na wysypywanie 24.12 nad naszym obszarem...No, to dla mnie byłoby na tyle...Ale mam jeszcze prośbę do Ciebie o parę drobiazgów dla moich przyjaciół, znajomych i rodziny...pozwolę sobie wymienić :

Mojej Rybie - zwróć jej radość i nadzieję...i Tatry!

Poważnemu - daj uśmiech i szczyptę optymizmu...wielką szczyptę, niech załapie w końcu!

Kol.G. - daj biuro niedaleko knajpy z rybami (wiesz, tej naszej ulubionej)...

Kol.C zonie Skrytego (albo Cichego) - jeszcze więcej uśmiechu (ale nie przesadź, żeby nie wyglądała jak Jocker!)

Pani Wu - daj czerwone okulary w deseń w ósemki...bo przynoszą powodzenie w interesach...

Koleżance Prezes - pozwól nie martwić się kiełbasą w pępku już nigdy więcej;)

Koledze D. - daj jeszcze więcej radochy, bo jest zaraźliwa i nie może mu zabraknąć...

Berłu - daj zdrowie...i parę piw, bo lubi;)

Małej Pięknej...acha - Mała Piękna sama napisała, co chce...nie bedę się powtarzać...

Hrabiemu - wenę twórczą przywróć, bo nie pisze...a poza tym niech te wałki kręci jak kręcił jeszcze bardziej:)

Rodzinie mojej - daj chętkę...na co tylko chcą:)

Sokołowi - daj poczucie bezpieczeństwa i pewność, ze włosy ma w porządku i na swoim miejscu!

Koledze Stschechowi - daj powodzenie w interesach, bo u kobiet już ma i wiecej nie potrzebuje:)

Dla Iki - o radośc proszę każdego dnia powszedniego...i zdrowe nogi!

Dla Zrodzonejz - żeby swobodnie ogarniała swoją szarańczę mimo swej postury elfa i dwóch rąk;)

lilijce - sąsiadek, które nie czepiają się kilku centymetrów na podjeździe;)

I wszystkim, wszystkim, wszystkim...czego pragną...

Acha! I nie zapomnij o gotówce;)

Z poważaniem

Eh,

P.S.

I tylko nie pomyl prezentów jak roku jednego, gdy odkryłam w swojej paczce pod choinką wodę WARS a Dziadzio mój w swojej...Dzieci z Bulerbyn;)

 

 

 



komentarze (5) | dodaj komentarz

Jesień jest, nie narzekać na pogodę...

poniedziałek, 17 grudnia 2012 7:49

Zima nie zaatakowała tylko jesień zaatakowała śniegiem...i widząc, że "nie ma co" szybko się wycofała...co nie umniejsza faktu, że zdążyła mi nadwerężyć uszczelki w drzwiach, urwać wydech, przeziebić mnie do stanu terminalnego , nabic Małej Pieknej guza na biodrze bodczas saneczkowych zjazdów z chałdy po wysypisku śmieci i... "wogle";)...Zrobiła miejsce zimie, która 21.12 ma wejść w życie...Czyli zaatakuje nas deszczem w białe święta...to znaczy,pozostanie nam śnieg w sprayu do dekoracji okien...

Napaliłam w piecu, Poważnego zawiozłam do roboty, obudziłam Małą Piękną o godzinę za wcześnie...jest git.

A tak poza tym...kupiłam sobie czapkę...i to by było na tyle...

I czekam... choinka w 4 egzemplarzach...ubrana...Poważny z Małą Piękną się rozpędzili i ubrali wszystkie wiechcie, które w domu zakamuflowane były...bo na jedną bombek za dużo!!!:) A worka do odkurzacza jak nie było tak nie ma...mniejsza o to, atmosfera musi być, nawet z zakurzonymi podłogami...:)

A za tydzień...za tydzień o tej porze wszyscy w domu będą jeszcze spać a ja będę warzyć Wigilię...



komentarze (4) | dodaj komentarz

hehehe...HA-HA-HA!!!

poniedziałek, 10 grudnia 2012 12:47

Ubiegły piątek...mówiono mi, żeby zimą nie jeździć na oparach:)...tak więc miałam w nosie dobre rady starych samochodziarzy i...dwie godziny tkwiłam w egipskich ciemnościach, bez fajki, bez żarcia, o suchym pysku, z zerem w kieszeni, bez bańki na paliwo, z pęcherzem pełnym do granic wytrzymałości tkanki, za to z pustym bakiem, czekając na ratunek od Poważnego...Poważny musiał przejechać całe miasto, w korkach jak to przy piątku, koszmarnych...i znalazł mnie z dwumetrowymi soplami u nosa i zamarzniętymi stopami od kostek do czubków palców...błądząc i narzekając , że nie wiem gdzie stoję.NO JAK TO???...I kurdę musiałam wyjść w ten mróz z wychuchanego własnym ciepłem samochodu do temperatury +1 st.C i spytać w aptece, pod którą sterczałam z martwym francuzem, który po użyciu kilkukrotnym światełka w środku, zdechł był na amen...ani zamknąć się nie dało trupa...bez akumulatora zamki w drzwiczkach też , cholery jedne, nie działają...ręcznie też się nie da zamknąć, bo...zepsute.

Czyli, że był git...na szczęście odwiedziła nas Kol.C żona Skrytego (albo Cichego, wiecznie się mylę) ze swym małżonkiem Skrytym (lub Cichym)...i baterią piwa, no i rozgrzałam się po około czterech godzinach tak, że odzyskałam czucie w małym palcu u stopy...reszta odmarzała do rana...

Kochani, nie takie rzeczy ze szwagrem, nie?... No więc nie ma się co przejmować...

Zalecam jednak jak już nie większe tankowanie, to zabieranie ze sobą - zapałek, fajek, wody pitnej, suchego chleba...i porządne się wysiusianie przed trasą!

I tego się trzymajcie!

 



komentarze (3) | dodaj komentarz

Śnieeeeeeeeeeeeeeeeeeg!

piątek, 07 grudnia 2012 8:34

Śnieg! Cieszę się, bo lubię śnieg jak dzieciak:) Mała Piękna wczoraj wśród nocy, usypała sobie na ogrodzie górkę i śmiga z niej na sankach...jakieś 6 metrów zjazdu a raczej slizgu:) Przy okazji najprawdopodobniej oberwała rynnę...ale co tam...Poważny wskoczy na "drabkę" i naprawi:) Jej radocha jest ważniejsza niż wszystkie rynny świata:) 

Mróz! Też się cieszę, chociaż nasz piec gazowy z demobilu żre 14-17m3 na dobę...przetestowaliśmy więc wyłączamy rozbójnika i jedziemy na drewienkach:)

Drzwiczki! Mróz zamroził mi też drzwiczki od samochodu, na szczęście te od kierowcy się otworzyły, francuzik jako, że "husky" się rozgrzał w 10  minut do temperatury obowiązującej oficjalnie w saunach...i reszta puściła...no, prawie, jedne zamarzły na amen...trudno, pozostałe trzy się otwierają, więc nie ma się czym przejmować...

Grudzień! Grudzień wygląda jak się należy...oby tak wyglądały też święta, a nie jak w ubiegłym roku , gdy lało jak z cebra przy 10 stopniach w plusie...fe, nie? Nie lubimy jak deszcz pada w święta, od tego ma inne dni:)

Zostały właściwie  dwa tygodnie...i potem prawie tydzień celebracji!!! I na to się szykujmy, bez wariactw, szaleństwa, narzekania, wojen i gonitwy...a nawet jak gonitwie ulegniemy, to z radością, to pomyślmy sobie, że przecież to frajda, bo to wszystko robimy dla ulotnej atmosfery tego jednego, jedynego w roku wieczoru...pachnie świerk...płoną świece...gdzieś z głośniczka ciuchutko sączą się kolędy...warto się zapomnieć, warto...warto zapomnieć o wszystkim co nuży, męczy, denerwuje, martwi...i tylko cieszyć się tą chwilą z ukochanymi ludźmi przy jednym stole...

I tego się trzymajmy!

 

 



komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  93 668  

Czas jak rzeka...

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 93668
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3379 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: