Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 201 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Power(ek)...!

czwartek, 31 grudnia 2009 17:42
Chyba z powodu Sylwestra otrzymałam dar. A mianowicie jakieś nadludzkie siły. Jak na mnie oczywiście. Około 13-stej się wzięłam i nawet coś roboty przerobiłam:) I po drodze do domu, wyściskawszy się najpierw z koleżanką G. i kolegą D. oraz z Tym i Owym i Tą i Ową przy płocie z okazji jutrzejszego Nowego Roku, co mi sił dodało jeszcze, dokupiłam 2 butelczynki musującego winka..., bo Poważny nadał mi przez telefon, że kupił szampana - dla mnie znaczyło ni mniej ni więcej :"jedną butelczynę". Nie wzięłam poprawki, na to, że Poważnemu na drugie dali "Małomówny" i dalam się zwieść.Na werandzie zastałam jedną butelczynkę w towarzystwie dwóch innych...No i się uzbierała bateryjka. Kto chętny, zapraszam. Sami nie damy rady.
Bigos bulgocze, mięsiwa też. Mała Piękna czatuje na sztuczne ognie. Pies Który Nie Szczeka zamknięty w kotłowni, bo tak szczekał, że ochrypł i żal zwierzątka, które się na pewno boi kanonady.Poważny przygotowuje kolacyjkę (niestety tylko dla pieska) i kursuje między kuchnią a biurem, nagrywając jakieś hity The Ventures...Dżisas...A ja...

A JA ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU...

A tym, którzy pragną się wyspać...spokojnej nocy...

Dobranoc Państwu.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wentylek wypadł...

wtorek, 29 grudnia 2009 19:18
Coś ze mną jest "nie halo"...Jak niedźwiedź senna jestem...Tylko bym spała...Zasnęłam dziś w samochodzie pod biurem klienta...Puk, puk w szybkę...Ocknęłam się a tu czyjaś paszcza! Osobiście mi znany właściciel biznesu : "o jak dobrze, myślałem, że nie żyjesz, bałem się, że jak otworzę drzwi, to wylecą twoje zwłoki!"...Cóż, moje zwłoki wysiadły z auta i poszły zajrzeć co w interesie piszczy...piszczało jak zwykle, moja na prędce przygotowana diagnoza - "idzie ku lepszemu"- ucieszyła wszystkich włącznie ze sprzątaczką...Poklikałam, druknęłam, postawiłam pieczątkę, polizałam kopertę, dałam instrukcje...i mnie wyprowadzono na świeże powietrze z zapytaniem : "jesteś pewna, że trafisz do domu?"...Łeb mi pęka...Pęka? Eksploduje! Nic nie pomaga. 1000 mg ibuprofenu=psu na budę...kusi mnie tramal, którego Berło od dłuższego czasu już nie tyka, bo jak sama mówi miała po nim loty...A ja mam loty i bez tego...Klikam tu, bo może klikanie mi pomoże...I mam wstręt do papierosów, koszmarny wstręt...Poważny nawet przemówił i zapytał, czy czasami nie powinnam się położyć...dziwoląg, co?
Koleżanko G.- wentylek mi wypadł...sprawdź czy pod biurkiem nie leży...jak leży schowaj do szuflady...jutro spróbuję sobie zamontować...chyba, że Ty też wentylka szukasz...albo nie masz siły na szukanie...
Jaaapierdziuuu...
Jutro musi być lepiej, nie dam się...a figę, nie dam się!
|-o zZ... zZ... zZ...

komentarze (9) | dodaj komentarz

I od nowa...

niedziela, 27 grudnia 2009 17:19

No fajnie, fajnie...Jutro qrdebalans, poniedziałek. Ale tylko cztery dni i znowu laba. Dla mnie labeczka, bo potrzebuję snu przez duże ES. I żadne tam kilka dni mi nie pomoże. Były se święta...Mała Piękna w Wigilię ok g.18.oo dostała dreszczy i 38,3 st.C na termometrze - w nocy już 39,3...gardło w kolorze szczerej purpury...pierwszy dzień świąt - pomoc doraźna z tłumem dzieci w poczekalni i wszystkie ta sama diagnoza - "wirus jakiś"...W drugi dzień świąt - zdrowa jak rydz, po uderzeniowej dawce rutinoscorbin+isoprinozyna+wapno+nurofen...
Wieczorkiem -wczora z wieczora, znaczy się - objazd miasta w poszukiwaniu dekoracji ulicznych...gówno, w sensie...połowa się nie świeciła, reszta, to nieporozumienie. A ja za kierownicą bez prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego...bo mi się zapomniało wziąć:(...Ale handelek 24h kwitł i nabyłam wino:) Najbardziej się na wino cieszył Poważny ale nie zrobił ani łyka i do teraz ze mną nie gada (przez pierdzieloną płytę za 1,20 zł, która jego zdaniem droższa od rodziny jest). Dziś po 14.oo wziął psa i tyle go widziałam. Udał się na kontemplacje...a może poszukuje młodzieży z "TEZE"???? Cholera go tam wie.
W sumie jak widać jestem bardzo zadowolona, bardzo...
A koledze Validolowi, uprzejmie dziękuję za 25 minut miłej rozmowy. Z zegarkiem w ręku. Gdyby nie ta rozmowa, urżnęłabym się resztką winka już w południe a tak dotrwałam do teraz i się użynam późnym popołudniem.
Acha...czy ktoś widział moje okulary? Od wigilii ich szukam i nic!
O! Poważny wrócił...nadal ze mną nie gada...
I to właśnie najbardziej mnie wkurwia, że zrobił awanturę o nic i w dodatku się obraził. Koszmarek jeden w dziąsło szarpany...



komentarze (8) | dodaj komentarz

Wigilia...

czwartek, 24 grudnia 2009 7:13
Cisza, spokój, choinka, biały obrus, opłatek, wolne miejsce dla kogoś nieoczekiwanego...koniec zgiełku przedświątecznego szaleństwa...
Wszyscy przy stole...
Mam łzy w oczach, gdy biorę kruchy opłatek do ręki by nim się dzielić z rodziną...
Mamie - zdrowia...
Mężowi - zdrowia...
Córce - całego świata, który przed nią, bo taka mała jest jeszcze...
...
I myśli moje też z tymi, z którymi tęsknię, do których już nie mogę nawet zadzwonić. Wierzę, że są ze mną jak Dobre Anioły...
...

Wam Wszystkim, którzy u mnie gościcie, tu w tej "cyberprzestrzeni" życzę Świąt takich o jakich marzycie. Niech się spełnią wszystkie Wasze dobre myśli...
...
Taki dzień

komentarze (7) | dodaj komentarz

Lista...

poniedziałek, 21 grudnia 2009 23:28

1. Muszę jeszcze dwa dni wytrzymać w pracy
2. Muszę jeszcze zrobić zakupy na święta
3. Muszę jeszcze...
...nie nie nie...
Niczego nie muszę, spróbuję tak :
1.Mogę jeszcze dwa dni wytrzymać w pracy
2.Mogę jeszcze zrobić zakupy na święta
3. Mogę jeszcze...
...nie nie nie...
Niczego nie mogę, spróbuję tak :
1.Chcę jeszcze dwa dni wytrzymac w pracy
2. Chcę jeszcze zrobić zakupy na swięta
3. Chcę jeszcze...
O! Zaraz lepiej...CHCĘ!!!! Chcę, chcę, chcę!!!!
...
No qrdę, a tak naprawdę, to mi się nie chce...
...
Do d*py taka auto-terapia...



komentarze (1) | dodaj komentarz

Tarzam się...

sobota, 19 grudnia 2009 17:30
Po poznańsku trochę dzisiaj będzie.Z racji czasu akcji, miejsca w sensie geograficznym i w ogóle z powodu mojego wkierwienia się jak zwykle przy porządkach w zabawkach dzieciątka. "Tarzom się w klonkrach Małej Pięknej. Klonkry wywalułam z tytek, tytuszek, kartoników, kuszek i innych wymborków, co je narozstawiane miała w pokoiku. Ino żem szpekła na to wszystko, to mnie zaroz taki szlag trafiuł, że ino mi włosy dymba na głowie stanuły. Kielochami pozgrzytałam, walłam się na dywan i ino ryn za sprzątanie się bierę. Wyciągom brudne lalki porysowane permanyntnym flamastrym, a to nożyczkami wystrzyżume dziury w korpusikach, a to włosy tyż  precz zrobióła tymi samymi możyczkami. Ubranka biołe buły a czorne mazakiem zrobione som! Papierków w diabły, koszulków od dokumentów z mojego biura nabrała pińcet, ołówków bez rysików, z kinderiberaszungów drobiazgów cała wywrotka, wszystko niekompletne. Pyrę nawet znalazłam w jakiejś tytce, szkarpytków nie do pary, szydełko do heklowania, nitki, guziki...Nawet ryczka ze złamanom girom też się znalazła...Jasny gwint!" No i się wyżyłam! Kupek  z drobiazgami na górze leży z jedenaście - z tego dziewięć do spakowania w wory i do ukrycia w miejsce, z którego  nie wygrzebie ani Mała Piekna ani Berło (bo ta ostatnia, to dzień po tym jak skrzetnie pochowam - natychmiast wywlecze dziecku do zabawy, żeby spokój mieć), jedna kupka zostanie do użytku na bieżąco i jedna-najwieksza do kibla!
Swoją drogą kompletnie nie mogę pojąć, że mimo mojego dość regularnego przeglądania tych "klonkrów" i wywalania na kipę wciąż góra ich rośnie jeszcze większa!!! Cudowne rozmnożenie, inaczej tego nie mogę wytłumaczyć.
Tak więc idę dokończyć dzieła zniszczenia i oczyszczenia, bo jakbym tak to zostawiła, to , żeby dostać się do łóżka Mała Piękna musiałaby przejść skrócony kurs  fruwania.
Qrdę - no szlag mnie trafia, no!

komentarze (8) | dodaj komentarz

W to mi graj, w sumie...

środa, 16 grudnia 2009 19:57
Zima jest! Naprawdę...5,7 st.C poniżej zera...Niech zamrozi te paskudne wirusy. Szkoda, że śnieżek jest tylko symboliczny i chowa się wśród źdźebeł (źdźbeł???), no wśród suchej trawy się chowa. A wczora z wieczora Wigilia firmowa się odbyła. Szczupak, sandacz, winko, tango...Spóźniłam się, wypaliłam z sześć fajek, koleżanka G.  walnęła sobie 4 lufy przy barze i wróciła do dom radosna...ja też radosna acz trzeźwa (niepojęte!). W ubiegłym roku zbyt wiele mnie to kosztowało zdrowia...a czemu ja wtedy nazajutrz urlopu nie brałam a teraz wzięłam...Kompletny bezsens.
Już nie będę wypisywać, że padam na twarz, że mi się chce spać, że głowę mam fioletową (coś mnie podkusiło po 20 latach zastosować zamiast chny syntetyczną farbę, podkusiło, no!).  Przyjdą święta, będę łazić w piżamie cały dzień.O!
Spływam.
Hej!
:(....


komentarze (2) | dodaj komentarz

13 Grudnia...

niedziela, 13 grudnia 2009 23:00
Oklepane : "nie było wtedy teleranka"...Nie było, dobrze to pamiętam. Nie było nic.Był  mróz straszny, ferie od 14.12...do kiedy nie pamiętam...Godzina milicyjna od 22.oo...do której nie pamiętam...Samochodów prywatnych używać nie można było. To pamiętam. Pamiętam jak moja matka kilka dni później samą wysłała mnie do Babci na ferie , bo po co miałam siedzieć w domu jak szkoła zamknięta? Tyle, że ujechałam jeden przystanek i wypchnięto mnie z autobusu, po czym przeczekałam się na tym przystanku na kilka następnych autobusów, do żadnego wsiąść się nie dało...i wróciłam po kilku godzinach do domu piechotą...Dziś stwierdzam, że niezbyt moja matka była wtedy rozgarnięta, żeby dziecko w głebokiej jeszcze podstawówce samo puszczać w taki czas...Albo nie było aż tak strasznie...? Nie ma co się roztkliwiać.Było minęło...Ojciec dostał paszport i wizę z dostawą do domu w środku nocy z 12 na 13.12 i kopa w d*pę na pożegnanie... Wylali go z kraju. Niepotrzebnie wrócił. Rok 1983, marzec - rzucam frezje na jego trumnę...Wśród żałobników ci bez kwiatka, to tajniacy. Tyle pamiętam. I z kurtki oderwała mi się czarna aksamitka, której mama nie była mi w stanie  przez kilka następnych tygodni  przyszyć porządnie...Było, minęło...
Było, minęło...niech nie wraca...

komentarze (5) | dodaj komentarz

Jołki-połki...

środa, 09 grudnia 2009 23:19
Siedzę sobie po cichutku w biurze, dumam, palę po kryjomu fajeczkę, dorzucam do pieca a tu sru...zawał, bo Poważny czai się za winklem i szepce znienacka :
- mam dla ciebie roślinkę...
Ja ( chowając nerwowo papierosa pod blat biurka) - jaką roślinkę?
Poważny - ziółko na gwiazdkę...
Ja - ziółko? Dziurawiec? PAPIEROSIK!!!???
Poważny - chodź zobacz, powiesisz se u powały...
Ja - Powieszę? Chodź tu z tym ziółkiem, pokaż...
Poważny - nie da rady, się nie zmieszczę...
I tu się lekko wystraszyłam jakie on "ziółko" na gwiazdkę dla mnie musi mieć, że się nie zmieści w moim biurze (no małe jest ale nie aż tak, żeby się z "ziółkiem" nie zmieścić), więc ze strachem wyłażę i ...widzę przeogromną jemiołę, zajmującą ćwierć korytarza, lekko-dydem metr na metr dużą a za nią Poważnego w gnojoskokach, czapce z pomponem i przekrzywionych okularach na nosie:)...
Ja - OJACIĘ! SKĄD TO MASZ?!?
Poważny - z drzewa zarąbałem:-]
...
Ot i cały Poważny...się postarał o nastrój świąteczny jak się należy!

komentarze (8) | dodaj komentarz

Czacha dymi...

wtorek, 08 grudnia 2009 19:05

Poważny 10 lat tankował na BiPi, no nie za każdym razem ale wielokrotnie. Zbierał jakieś tam punkty.Mimochodem ale zbierał. Za te nazbierane przez dekadę punkty miał do wyboru skarpety z logo "bp", autko na resorach , kubek-termos metalowy i jeszcze jakieś coś tam coś tam.W sumie starczyło aż na stację pogodową pokazującą temperaturę "in" i "out"z czasomierzem sterowanym radiowo z jakiegoś tajemniczego miejsca  w Hiszpanii. Co prawda liczyłam na to, że stacja pogodowa jak sama nazwa wskazuje powinna pokazać jeszcze przynajmniej wilgotność i ciśnienie atmosferyczne. Niestety nie. Koleżanka R. jako rasowy hydrolog i geograf pewnie mnie wyprostuje i doda lub ujmie z tego co o stacji pogodowej myślę. Cóż, Poważny kazał mi przeczytać instrukcję. Oboje mamy wstręt do wszelkich instrukcji obsługi. Poważny z powodu słabego wzroku i ja również. Poza tym instrukcje na ogół napisane są tak fantastyczną polszczyzną nauczaną chyba gdzieś w Chinach na jakichś tajnych kompletach, że nie da się tego rozgryźć. W końcu doszliśmy do tego gdzie wetknąć bateryjkę i gdzie powiesić czujnik. Wisi, temperaturkę mierzy i pokazuje w domu jedyne...25,7 st.C. Zdycham. Dla mnie osobiście zdecydowanie za gorąco. Wtem z Gniazda Os, czyli ze swojego pokoju wyłania się Berło i do przyodzianej w krótki rękawek Małej Pięknej rzecze :
- "włóż sweterek, bo tu chłodno". (Mała Piękna uciekła...)
Ja - "mama, zobacz na ścianie w korytarzu wisi nówka-nierdzewka termometr elektroniczny i mierzy 25,7 st.C. Sama tak nahajcowałaś!"
Berło - "no wiesz ty co! To postaw proszę ten termometr na parapecie, to zobaczysz ile jest naprawdę. Poza tym wszystkie termometry pokazują bzdury, sama czuję tu najwyżej 19 stopni.No dalej, idź z nim tam!"
Ja - "mamo zlituj się nad nami wszystkimi, pliz..."
Berło - "ty się wiecznie mnie czepiasz. Ten termometr to jakieś chińskie gie albo go na farenhajty ustawiłaś." I poszła dorzucić drewienek do pieca...
Mam w domu chodzący termometr w postaci Berła. Berło wie najlepiej, na własnej skórze sprawdza jaka jest temperatura otoczenia. I za wszystkie skarby świata nawet zakupiony supermegahiper dokładny atomowy termometr nie zmierzy temperatury tak dokładnie jak Berło własnym ciałem!...A tak się ten Poważny starał, żeby wreszcie przestała na te tradycyjne termometry narzekać, że bzdury pokazują...
ON SIĘ STARAŁ...!!!!ON!!!DLA TEŚCIOWEJ ZREZYGNOWAŁ Z AUTKA NA RESORACH PO 10-CIU LATACH ZBIERANIA PUNKTÓW NA BIPI!!!
...
W zasadzie nie wiem dlaczego tak się Berła  stale czepiam. Nie jestem normalna...nie jestem...limo



komentarze (4) | dodaj komentarz

Dość dwie słowie...

niedziela, 06 grudnia 2009 12:48
Wracając dziś do domu,  po godzince nieobecności, postanowiłam zadzwonić do Berła z pytaniem czy papierosków po drodze nie kupić...Dzwonię i odbiera Mała Piękna, czego nie pochwalam, póki co telefony odbierają w domu dorośli. Coś się musiało wydarzyć!
Ja -Cześć, Babcia jest?
Mała Piekna -taak, leży nawalona !
Ja - co????!!!! (w ułamku sekundy w panice przez głowę przeleciały mi myśli, czym ona mogła się tak szybko tak nawalić, że leży! Zero alkoholu w domu, nie licząc spirytusu skażonego do odkażania ran , w aptekarskich zresztą ilościach)
Ja - jak to nawalona? co się stało? (pytam zdenerwowana)
Mała Piękna - no powiedziała, że nawaliła jej dzisiaj noga i krzyże jej nawaliły i musi się położyć...
...
Ot... bierz na dzieci poprawkę. I ja nerwowa mam nie być!

komentarze (2) | dodaj komentarz

Apogeum...

sobota, 05 grudnia 2009 19:39
Dopada mnie tak koszmarne zmęczenie, że nie mam siły palcem ruszyć kompletnie w żadnej dziedzinie...ku utrapieniu najbliższych, niestety.
W niebo nawet ostatnio nie mam sił patrzeć. Poza tym jakaś pogoda nie taka dzisiaj:(
Narzekam, narzekam, narzekam...
Serduszko mnie boli i fizycznie i metafizycznie.
Kończę, bo jeszcze się tu wypłakiwać zacznę a choć "różnie to bywa", to jednak na razie nie czas, na razie nie miejsce...
Może przed zimowym przesileniem takie apogeum zmeczenia mam?
...
No nic, czas się podnieść. I trochę powegetować jeszcze.
...

komentarze (8) | dodaj komentarz

Tak...

czwartek, 03 grudnia 2009 19:51

Środa..., no dobra już nie rymuję...

środa, 02 grudnia 2009 19:45
Strasznie mi oglądalność blooga wzrosła ostatnimi  czasy i nawet skierowałam do operatora zapytanie, któż to taki mi tak robi, bo po IP, to się tylko France Telecom z Lille objawił. Mniejsza o to. Dziwoląg jest i tyle. Drugi dziwoląg, to spadek temperatury w ciągu mniej więcej 45 minunt o całe 3 stopnie Celsjusza! Na dworze (nie u Hrabiego, bo nie gościłam). Na zewnątrz, spadek. Trzeci dziwoląg to jest taki, że Poważny jest wesoły...i to mnie nieco niepokoi, ponieważ zwykle taki nie jest. Poszperałam mu trochę w apteczce ale niczego fajnego nie znalazłam...musi być jakaś inna przyczyna...może ma na boku jakiegoś "lachona". I stąd ta radocha. Ja radosna jestem tylko w duchu i to bardzo po kryjomu, bo zwykle zaraz mnie dopada jakaś makabra i już do d***y się robi i tyle:(...I się czaję na dwie imprezki, jedna to jeszcze w ten piatek, babenparty w zasadzie, czyli wychodne (nareszcie!), w imieniny Berła, bo ona Barbórka ,Barburka??? Barbarka. Nie wiem jak to zniesie, może prześpi mój wypad. Druga, to Wigilia firmowa. W knajpie, całkiem fajnej,trzy lata temu koleżanka G. była (rok w rok chodzi) i dzwoniła do mnie stamtąd :
koleżanka G.- "Cześć, ciii, dzwonię do ciebie z toalety"
ja - "dlaczego, coś ci zaszkodziło???"
koleżanka G. - "nieee, tylko wiesz , oni się tym opłatkiem teraz dzielą i się schowałam"
No nic dodać nic ująć, mnie też się nie uśmiecha dzielić  opłatkiem z ekipą, której kompletnie nie znam....jak się wszyscy zwalą to ze dwieście osób będzie, dodam, że pozostałe półtora tysiąca nie przyjedzie...dzięki Bogu... I też w tym roku się schowam. W ubiegłym roku byłam i dochodziłam do siebie aż do następnego popołudnia, waląc głową w klawiaturę. Budowlańcy polewali. No comments. Ale ryby pyszne były:) Jak będzie tym razem, cholera wie? Bywały lepsze i gorsze imprezy ale zawsze jakaś tam rozrywka...szkoda, że we wtorek. Z terminiem kompletnie nie trafili. W dodatku urżnąć się przed urżnięciem się prezesa nie wypada:(
I tak się ten grudzień powolutku rozwija...nie chcę siać paniki ale do końca roku zostało raptem 29 dni:)
I tego się trzymajmy!

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wtorek...srorek...

wtorek, 01 grudnia 2009 16:39
No przepraszam za tak 'wyszukany' tytuł wpisu...Niestety po dzisiejszych stresach tylko tyle mi z mózgu zostało co wycisnęłam w tytule. Więc już nie będę pisać, bo jeszcze jakichś bredni tu nabazgram...ale : ktoś trzymał za mnie kciuki...no dalej przyznać się...któż to taki? Bo jednak nie najgorzej było:)
Kochani...nic nie paliłam, jak "bogackiego"...ale muszę Wam to powiedzieć : kochani jesteście...
O!

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  93 609  

Czas jak rzeka...

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 93609
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3375 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: