Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 123 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Jakoś mi nie idzie...

sobota, 31 stycznia 2009 21:21
I mam straszną potrzebę, żeby wreszcie ktoś mnie zastąpił. We wszystkim, mnie zastąpił...I podał mankiet do wyłzawienia się.
Słyszysz, do DYJABŁA, słyszysz?
Taa, jak ktoś słucha d.pą, to nie usłyszy...

komentarze (2) | dodaj komentarz

Osz!

wtorek, 27 stycznia 2009 22:34
Nasi wygrali w szczypiorniaka dziś!!! Jabadabaduuu!!!! Nie wiem dlaczego się z tego cieszę, bo szczypiorniaka nie lubię, wolę kosza (chyba z racji nikczemnego wzrostu kosza wolę i się przyzwyczaiłam, tyle razy kosza dostałam). No może dlatego się cieszę, że Berło się wreszcie z czegoś cieszy. Berło lubi boks też - jedyna płaszczyzna na której z Poważnym znajdują wspólny język, skłonni nawet do przebywania w jednym pokoju przez 15 rund walki i wymiany komentarzy a nawet rzucania się na siebie z radosnym okrzykiem gdy ich pupil nokautuje delikwenta.Po za tym - linia Mażinota. Moja ŚP Babcia uwielbiała hokej na lodzie . A najbardziej lubiła mecze, gdy prali się po kaskach kijami. Słowem - kobiety w tej rodzinie lubią brutalne sporty walki. Prócz mnie, bo ja jednak optuję za kulturalną koszykówką. No dobra, no przyznam się, cholernie lubię zapasy! Ale jak na złość moich ulubionych sportów praktycznie poza relacjami z olimpiady raz na cztery lata nie uświadczysz w tv.
A dziś...wspomnienia nas z koleżanką G. dopadły z czasów, gdy zdobywałyśmy lufy w indeksach. Ach, te czasy, wątroby nam przerabiały pięknie i bez zarzutu, mózgi takoż chociaż bywało, że pamięć na wszelki wypadek zawodziła, broniąc psyche przed koszmarnymi wyrzutami sumienia. I przyszedł kol.Mecenas, i dorzucił historię o podłożeniu żywej świni koleżankom pod prysznic w akademiku. Dżisas! A teraz taki to poważny gość, który jednak z przepracowania bywa roztargniony pytając na biurowym korytarzu "którędy na dworzec?"...Potem kol.G. przypomniała sobie swoje zdziwienie, gdy wracając z baletów jakichś na własne oczy zobaczyła przez okno tramwaju prawdziwy czołg wyjeżdżający z jakiejś ulicy i faceta biegnącego jak w zwolnionym tempie środkiem osiedlowej drogi na bosaka z jakimś pieńkiem w rękach. A była już zupełnie trzeźwa. 
W wyobraźni mam :Kol.JAB, Kol.Stschech, Kol.R., Kol.D.,Kol.C(Żona Skrytego),Kol.Mecenas,i inni tacy jak my...I tak w zasadzie przyglądam się sobie i całemu temu towarzystwu i stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że szukaliśmy się po tym świecie, szukaliśmy i znaleźli.
...
  

komentarze (0) | dodaj komentarz

eh,eh...puk puk w łeb!

niedziela, 25 stycznia 2009 21:38
Głowa siwa, coraz bardziej...A mi nad siwą głową skowronki śpiewają...Nic nie może przecież wiecznie trwać...To sobie powtarzam jakbym lała kubeł zimnej wody. Woda syczy, syczy, paruje, ja tę wodę leję a tu skowronki nadal śpiewają...Masz ci los, tylko patrzeć jak sobie w tej siwiźnie gniazdo uwiją.
Tak ten zegar tyka w głowie a przed oczami szybko zmieniajace się czerwone cyferki sekundnika jak w mechaniźmie jakiejś bomby...
Czas się kończy, mnie , Tobie, nam...
Pieprzone skowronki.
I co?
Jak to będzie?
A jak ma być?
Nic nie będzie, nic inaczej nie będzie...
Po prostu, nic nie będzie.
...


komentarze (2) | dodaj komentarz

"...a imię jego 44..."

środa, 21 stycznia 2009 8:57

Oj Mickiewicz, Mickiewicz, pokolenia biedziły się nad tym twoim "44".A to niby liczba pokoleń Izraela, a to może liczba opieczętowanych w Apokalipsie,maturalne stresy przez "44". A to po prostu B.O. - czterdziesty czwarty prezydent stanów. B.O. jak bilans otwarcia, o ja cię.
Pozyjemy, zobaczymy, jak sobie będzie radził.



komentarze (2) | dodaj komentarz

L-4...

sobota, 17 stycznia 2009 12:24
Wystawiam sobie L-4 i rozgrzeszam z durnych wpisów, bo
1. Z nosa kapie mi na klawiaturę,
2. Od psikania wygina mi się monitor niebezpiecznie,
3. Temperatura mi lasuje białka i lipidy w mózgu
4. Od lat tak się nie wyleżałam (buhaha!!!)
5. I w ogóle...
I jedna moja ciotka zaleciła mi popijać zalany wrzątkiem imbir, bo stawia w jeden dzień na nogi. A mi się kurna pogorszyło.
Zawsze muszę być "wyjątkiem od reguły"...
No ale cóż, takie żyyyyycie jest, nie zawsze się układa, niektórzy tak mają co?
Ale, żeby to pojąć trzeba przeżyć to na własnej skórze. I zaprawdę powiadam Wam- każdego dopadnie jak nie pech to przynajmniej nudna grypa.
Z powodu kataru i nie tylko jestem dziś perfidna,wredna i złośliwa.
A tak, bo też mam prawo mieć wredną minę, obrażoną na cały świat z powodu zbyt dużej ilości roboty np. I taką teraz mam.Miodzio. Zawsze taką mam ale dziś wyjątkowa, wybitna, no morda moja prawdziwa.
DOŚĆ DOŚĆ DOŚĆ.
WCIELAM W ŻYCIE MOJĄ PRAWDZIWĄ "GĘBĘ"...OD ZARAZ.
Amen
O! Tu:
Zawartość mojego biurka w razie zmiany mojego stanu żywotności proszę wyrzucić.
]:-|

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kakofon, hedejk i skutki paniki...

sobota, 10 stycznia 2009 18:26

Środa-7.1.09- twardy z natury mój łeb boli jakby miał zamiar rozpaść się na pół. A boli, bo Poważny uruchomił kakofon, czyli włączył kompa z muzyką, dvd z muzyką, cd z muzyką, tv ze strzelaniną i radio w łazience jednocześnie...ciśnienie spada, mi łepetyna pęka.Mierzę cisnienie-198/100. Panika.Leżę i się nie ruszam.Godzina 21.30....A nuż wylew albo zawał? Duszno mi...Wchodzi Berło :
-Co? Śpiąca jesteś? (pogardliwie,ziewając)
Ja : -Matka, mam ciśnienie 200/100 (zduszonym głosem,wzrok mętny)
Berło :-TO DZWONIĘ NA POGOTOWIE !!!(ryczy, potykając się o klocek Małej Pięknej, dopada zdyszana słuchawki)
Ja :-Matka, czekaj, zmierz mi, może źle zmierzyłam (z rezygnacją)
Berło :- Noo...178/98 (mierząc ciśnienie), niech M. idzie do sąsiadki, zmierzymy innym, to się wyjaśni (siada przy stole)
Ja :- Strasznie mi pęka głowa, tu (siadając przy stole pokazuję "kuku na muniu", ucho, potylicę i szczęki)
Berło :- To może weź witaminę C... (z troską, ziewając)
Ja : - Matka, a może czopek glicerynowy, co? (z głupkowatym wyrazem twarzy)
Berło :- No wiesz, w domach wariatów dają witaminę C na sen i oni śpią po tym jak zabici, placebo takie, wiesz... (bez przekonania,ziewa i wychodzi)
Ja :- :-/,yhy... (kładę się )

Poważny :- zepsułaś mi ciśnieniomierz ,weź se polopirynę może co? (cicho ryczy)
Ja : - a jest?
Poważny :- a nie wiem...(od niechcenia,ziewa, wychodzi)
Ja :- ...(Wstaję więc, biorę tę polopirynę ,ziewam i wychodzę)



 



komentarze (1) | dodaj komentarz

Wieczór 3-eh, Króli...

wtorek, 06 stycznia 2009 21:54
Cytat z prognozy pogody - sprzed chwili - "termometry wskazują do minus 22 stopni ale jeśli położymy termometr na ziemi, to słupek rtęci będzie jeszcze niżej" - szczerze : w życiu bym na to nie wpadła...
Król Poważny - gotuje Psu Który Nie Szczeka, Berło (Król Śpioch) - śpi a jakże, Ja (Król 3eci a w zasadzie Królik, bo do Króliczka mi bardzo daleko) - co robię - eh, szkoda gadać.
Opowiadałam kol.G., że dziś można nabyć kredę, kadzidło i węgielki...na to G.- "węgielki?!, No tak, bo jeden z Króli był czarny przecież!"
Nie nabyłam, nie okadzę ale kredę mam ubiegłoroczną i tradycji przynajmniej częściowo zadość uczynię...
Kacper + Melchior + Baltazar ...Gąbka (Mała Piękna, tak dokończyła dwa lata temu)...2009

komentarze (4) | dodaj komentarz

A mi to kalafior...

poniedziałek, 05 stycznia 2009 23:08

Wreszcie dorwałam się do tego co koi mój nerw niczym morfina...Haendel, Pachelbel, Grosse,Mozart,Vivaldi,Bach...i zimno mi w stopy, bo za oknem aż albo tylko minus 14 st.C a gaz lekko zwiotczały przez Gazprom i Poważnemu nie chce się rozpalić w piecu normalnego, żywego ognia...Żebym mogła się przenieść stąd do Norwegii, bo tam więcej śniegu...eh.
Poza tym dziś po dwutygodniowej prawie labie dotarłam do roboty. Radocha, merdanie ogonem itp. Niektórzy nawet szykują się do nocowania w biurze, bety sobie przynieśli, prawdziwe, ino bez poszewek (albo jak mawia pewien mój znajomy - "bez pochw"!) Takie zaległości przez te święta chyba się porobiły. A ja nie wiem za co najpierw się zabrać...Więc jak już poukładałam nieco na służbowym biurku, odkryłam kilka spraw z terminem na wczoraj, popatrzyłam na ten cały chłam i pomyślałam, że życie chyba zaczyna się faktycznie po czterdziestce, bo teraz zasadniczo mam przerypane.
Ale teraz pogrążam się w Pachelbelu i reszta na razie mi wisi...
P.S.
Pewno tylko do rana mi tego tumiwisizmu wystarczy, jak zwykle:(
ciiii....Water Music, suita Nr 2,I.Allegro



komentarze (0) | dodaj komentarz

???

niedziela, 04 stycznia 2009 10:11

Zastanówmy się nad sobą, tak?
Jak można wstać po 10 godzinach snu i "być zmęczonym" jęcząc po podniesieniu powieki, że nagrywarka wolno nagrywa w czasie 1:1?
Jak można psuć wszystkim Dzień Pański dociekając od 7 rano , o której zgasło w piecu?
Jak można mę(n)dzić, że marchew sparowała i ma penicylinę, wołać przez pół świata "choooodź, zobaaaaa, co tu jeeest!", pokazując jaką kurna ma piękną grzybnię na skórce?
Jak można pytać - "no powiedz jak ci się ten sos mógł wylać na piec, no ja nie pojmuję?" i wracać do tematu jeszcze kilkukrotnie...
Jak można zajmować się takimi pierdoletami? No? No cholera jasna!!!



komentarze (1) | dodaj komentarz

1,2...odliczam od nowa...

piątek, 02 stycznia 2009 14:55
Nowy Rok!!! Wczoraj z powodu swojej przesądnej natury, nie włączałam komputera w celach rozrywkowych. W celach roboczych też nie (i tego żałuję), no bo jaki Nowy Rok taki cały rok. A jeśli jest tak faktycznie, że jaki Nowy taki cały, to nie będę miała w tym roku kaca i apetytu, będę miała prawie stówę zawsze w portfelu, uśmiechniętego częściowo Poważnego, Berło, które zrobi codziennie tylko jedno malutkie pranko, Piękną, która będzie chodziła spać ok. 23.oo!!!!
Zrobiłam też wczoraj rachunek sumienia, zysków i strat i bilansik za cały 2008. I co? Porażki i sukcesy, rozpacz i radości, parę świństw , niestety  (:8), parę lecz zdecydowanie za mało nie-świństw       (0:-)) czyli 'ganz typisch' . Nie mogę się doliczyć kilkudziesięciu niezrealizowanych planików w tym 2008 roku i około 300 dni, które gdzieś mi przepadły...Nie mam pojęcia jak to się stało.
Postanowień noworocznych - n-i-e---r-o-b-i-ę- , bo to nie ma kompletnie żadnego sensu.
Niech więc się toczy 2009 swoim rytmem, z dnia na dzień, bez katastrof , spokojnie, może Najwyższy będzie łaskawy...może...
A tymczasem idę popatrzeć na śnieg za oknem, taki piękny jest ten dzień...

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  93 658  

Czas jak rzeka...

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

LATO 2013

Polecam...

Niebo...

Patrz, słuchaj, baw się...albo i nie:)

Podziel się

To co w życiu ważne

Co ja robię tu...co ja tutaj robię?

To tylko mój wentyl bezpieczeństwa

Ja???

Eh,...:)

Szukajcie a znajdziecie...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Spis ludności w liczbach...

Odwiedziny: 93658
Wpisy
  • liczba: 725
  • komentarze: 2518
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 16
Bloog istnieje od: 3379 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: